Gospodarka Prawo

Upadłość przedsiębiorcy i konsumenta w Polsce – wywiad ze specjalistą.

Zdjęcie: Filip Kozik, prawnik, prezes międzynarodowej kancelarii prawnej KL Law Polska sp z o.o.

 

Redakcja: Chciałbym z Panem porozmawiać o dosyć niewdzięcznym temacie, bo o długach. Jak w chwili obecnej wygląda sytuacja na polskim rynku windykacyjnym?

Filip Kozik: Temat faktycznie niewdzięczny, ale niezwykle istotny, bo dotyka ogromnej ilości Polaków mieszkających na terenie kraju, jak i poza jego granicami. Według danych statystycznych, które na bieżąco śledzę, wynika, że łączna kwota zaległych zobowiązań wśród osób fizycznych wynosi blisko 45 mld złotych. Do tego należy dodać firmy, które nie regulują płatności w terminie względem siebie i posiadają zadłużenia w ZUSie, czy Urzędach Skarbowych. Niestety, tendencja jest rosnąca, a dłużników i dłużniczek z roku na rok przybywa.

 

Można powiedzieć, że kancelarie prawne i komornicy mają pełne ręce roboty.

To prawda. Co więcej, zauważyliśmy, że występuje wzmożona liczba zapytań do kancelarii od podmiotów zagranicznych, które chcą wyegzekwować dług od podmiotu polskiego, a także zgłaszają się krajowi przedsiębiorcy, którzy chcą odzyskać należności od swoich dłużników w Anglii, czy Hiszpanii.

Warto również wspomnieć o tym, że wśród indywidualnych dłużników panuje przekonanie o możliwości uniknięcia spłaty długów w sytuacji, gdy przeprowadzą się do innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej. Jest to założenie błędne, bowiem przepisy unijne znacznie uprościły procedury uzyskiwania wyroków, które umożliwiają egzekwowanie należności w krajach członkowskich przez tamtejszych komorników. Wielokrotnie mieliśmy do czynienia z klientami, którzy zgłaszali się do nas mając zajęte konto bankowe w Anglii w związku z długiem zaciągniętym kilka lat wcześniej w Polsce.

 

Co zatem może zrobić osoba fizyczna, która zaciągnęła kredyt hipoteczny we franku, a w chwili obecnej wyjechała z Polski z niespłaconym zobowiązaniem i komornikiem na karku?

Ma tak naprawdę trzy wyjścia. Może nie robić nic, ale musi się liczyć ze stratą nieruchomości i komornikiem, który będzie nadal poszukiwał majątku dłużnika, ponieważ środki z licytacji zazwyczaj nie wystarczają na pokrycie całości zobowiązania. W konsekwencji możliwa jest egzekucja należności za granicą. Może również próbować dogadać się z wierzycielem i wpłacić większą kwotę jednorazowo po to, by później spłacać resztę w ratach. Trzecim rozwiązaniem, ostatnio bardzo popularnym, jest ogłoszenie upadłości. Jako kancelaria prowadziliśmy już tego typu sprawy, m.in. w kontekście frankowiczów, których wartość kredytu podskoczyła niekiedy i dwukrotnie, więc wiemy, że są szanse, aby takie długi zostały umorzone przez sąd.

 

Porusza Pan temat upadłości, czy mogę prosić o wyjaśnienie na czym polega ten fenomen?

Można śmiało powiedzieć, że od początku 2015 roku dłużnicy zyskali realne narzędzia do uniknięcia spłaty długów. Wpływ na to miały dwie, kluczowe nowelizacje przepisów, które spowodowały, że liczba ogłoszonych upadłości konsumenckich przez sądy od stycznia do kwietnia 2015 roku była większa, niż przez kilka lat obowiązywania poprzednich regulacji.

W chwili obecnej ustawa prawo upadłościowe przewiduje dwie procedury zmierzające do uzyskania oddłużenia przez dłużników. Jedna przewidziana jest dla zadłużonych przedsiębiorców, z kolei druga dotyczy osób fizycznych, które nie prowadzą działalności gospodarczej. O ile jedyną przesłanką ogłoszenia upadłości przez przedsiębiorcę jest zaistnienie stanu niewypłacalności, o tyle w przypadku osób fizycznych musi zaistnieć również druga okoliczność – niewypłacalność nie może powstać z winy lub w skutek rażącego niedbalstwa dłużnika.

 

Czy może Pan nieco bardziej przybliżyć na czym polegają te warunki i jak wygląda sama procedura?

Spełnienie kryterium uzasadniającego złożenie wniosku o upadłość przez przedsiębiorcę jest stosunkowo proste. Jak wspomniałem wcześniej, musi powstać niewypłacalność, czyli stan polegający na utracie zdolności do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych. Do utraty tej zdolności dochodzi, gdy opóźnienie w spłatach pieniężnych przekracza trzy miesiące. Z niewypłacalnością mamy również do czynienia, jeżeli zobowiązania pieniężne przedsiębiorców przekraczają wartość jego majątku, a sytuacja ta utrzymuje się przez okres powyżej 24 miesięcy. Od powstania tego stanu zadłużony przedsiębiorca ma 30 dni na złożenie wniosku o upadłość do sądu.

Bardzo istotne jest to, aby nie traktować tych przepisów jako przywileju, ponieważ powyższe wytyczne są wręcz nakazem nałożonym przez ustawodawcę, aczkolwiek potwornie zaniedbywanym przez profesjonalne podmioty występujące w obrocie gospodarczym. Brak wniosku o upadłość przedsiębiorcy może mieć negatywne skutki w kontekście późniejszej upadłości konsumenckiej, która również może być konieczna do uzyskania całkowitego oddłużenia.

Jeżeli chodzi o upadłość konsumencką, to tutaj podstawowymi przesłankami są niewypłacalność oraz brak winy, czy rażącego niedbalstwa. Istnieją też tzw. przesłanki negatywne względne, które mogą, lecz nie muszą, skutkować oddaleniem wniosku o upadłość osoby fizycznej przez sąd. Przesłanki te są weryfikowane na przestrzeni ostatnich 10 lat przed dniem złożenia wniosku i wśród nich można wymienić choćby brak terminowego wniosku o upadłość przedsiębiorcy, ale też wcześniejsze umorzenie zobowiązań, czy niezupełne sporządzenie wniosku do sądu. W przypadku zaistnienia którejś z przesłanek negatywnych względnych istotne jest, aby powołać się na tzw. klauzule rozsądku, które umożliwiają ogłoszenie upadłości przez sąd mimo wystąpienia przesłanki negatywnej względnej.

W obu postępowaniach, cała sprawa powinna rozpocząć się od prawno-ekonomicznej analizy sytuacji dłużnika. Jeżeli zostaną spełnione określone warunki przemawiające za upadłością, to kolejnym etapem jest dokładne przygotowanie wniosku oraz zgromadzenie niezbędnej dokumentacji. Kiedy mamy wszystko gotowe, to składamy wniosek do właściwego sądu i czekamy na jego rozpatrzenie. Niestety, procedura przewidziana dla przedsiębiorców wymaga od nich stosunkowo dużego majątku przy założeniu, że całe postępowanie ma być doprowadzone do końca. W większości przypadków jest to nierealne, bowiem skąd zadłużona firma na pół miliona złotych miałaby mieć 750 tys. zł na pokrycie wszystkich kosztów związanych z postępowaniem? W momencie oddalenia wniosku o upadłość przedsiębiorcy z uwagi na brak wystarczającego majątku, dłużnik może wyrejestrować firmę z rejestru i ubiegać się o oddłużenie w ramach upadłości konsumenckiej. Co więcej, wcześniejsze złożenie wniosku o upadłość firmy w terminie jest wyrazem zachowania należytej staranności i powoduje, że taki zadłużony przedsiębiorca może bardzo pewnie podchodzić do oddłużenia jako konsument.

Ogłoszenie upadłości konsumenckiej jest możliwe zarówno w sytuacji, gdy dłużnik posiada majątek (nieruchomość, auto, wynagrodzenie za pracę), jak również wtedy, gdy nie posiadamy zupełnie nic.

 

Spotkałem się kiedyś z artykułem, w którym autor przedstawiał imigrację Polaków na Wyspy Brytyjskie, ponieważ tam znacznie łatwiej było taką upadłość ogłosić. Czy takie zjawisko jest wciąż aktualne?

Do dzisiaj padają tego typu pytania ze strony klientów, aczkolwiek na przestrzeni czasu i ilości prowadzonych spraw przez naszą kancelarię, mogę śmiało pokusić się o tezę, że przeniesienie swojego centrum życia do Wielkiej Brytanii z zamiarem ogłoszenia tam upadłości staje się bezcelowe. Polskie przepisy naprawdę uległy radykalnej zmianie, a sądy, z pewnymi wyjątkami, podchodzą do tych spraw bardzo przychylnie. Biorąc pod uwagę czynniki ekonomiczne wydaje się to również mocno nieopłacalne, ponieważ trzeba inwestować w wynajem mieszkania, tymczasową przeprowadzkę itp. Znacznie niższym kosztem można ogłosić upadłość w Polsce.

 

Na koniec zapytam, skąd Pana zdaniem biorą się te problemy w spłacie zadłużenia przez firmy, czy konsumentów?

Jeżeli chodzi o przedsiębiorców, to widzimy, że są branże, w których 2/3 firm są niewypłacalne. Mówimy tutaj o branży budowlanej, czy spedycyjnej. Poważne zatory powstają również wśród handlowców. Ma to często związek z przeinwestowaniem lub nietrafionymi decyzjami, ale obciążenia podatkowe i administracyjne, a także potwornie wysokie koszty związane z zatrudnieniem pracowników, na pewno tym przedsiębiorcom nie pomagają. Mieliśmy do czynienia ze sprawami, w których konieczne było ogłoszenie bankructwa przez dłużników, ponieważ ich stan zadłużenia powstał w wyniku prowadzonych postępowań organów podatkowych.

Jeżeli chodzi o osoby fizyczne, to problemy z regulowaniem zobowiązań powstają najczęściej w wyniku utraty pracy, poważnych problemów zdrowotnych, trudnych sytuacji rodzinnych. Niestety, jest też ogromna rzesza ludzi, która popadła w długi na skutek zapętlenia się w tzw. chwilówki. Pierwsza z nich często jest brana z błahych powodów, np. chrzciny dziecka, aczkolwiek zostaje spłacona kolejną chwilówką. Z upływem czasu i zaciąganiem kolejnych pożyczek, ta pętla coraz bardziej się zaciska, aż w końcu dochodzimy do sytuacji z pozoru bez wyjścia i jedynym rozwiązaniem zostaje ogłoszenie upadłości.

Na koniec pragnę dodać, że tak naprawdę bardzo istotne jest indywidualne podejście i rozpatrzenie każdej sprawy z osobna. Często, z pozoru beznadziejny przypadek może zakończyć się powodzeniem.

 

Filip Kozik jest prawnikiem i prezesem zarządu Kancelarii prawnej KL Law Polska Sp. z o.o. Na co dzień zajmuje się sprawami z zakresu upadłości przedsiębiorców i osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej. Więcej informacji znajdziecie Państwo na stronie www.kancelaria-kllaw.pl

 

Komentarze

Komentarze