Sport

Skoki narciarskie. Zwycięstwo Kamila Stocha w wietrznym Sapporo

Po wczorajszej wiktorii Macieja Kota ex aequo z Peterem Prevcem dziś u podnóża skoczni Okurayama po raz kolejny mogliśmy wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego. Tym razem to Kamil Stoch wygrał konkurs Pucharu Świata w pełni rehabilitując się za wczorajszy nieudany konkurs.  Podium uzupełnili kolejno reprezentanci Niemiec i Austrii – Andreas Wellinger i Stefan Kraft. Maciej Kot zameldował się na czwartej pozycji, zaś Piotr Żyła był dwunasty.

 

Prognozy pogody przed dzisiejszym konkursem były skrajnie niekorzystne. Synoptycy przewidywali bardzo mocny wiatr oraz silne opady śniegu. I chociaż konkurs był wielokrotnie przerywany, a wielu dobrych zawodników nie trafiło na korzystne ruchy powietrza, to ostatecznie można powiedzieć, że warunki atmosferyczne nie wpłynęły znacząco na wyniki czołowych zawodników.

 

Po świetnych kwalifikacjach wygranych przez Dawida Kubackiego polscy kibice mogli spodziewać się kolejnego udanego konkursu. O ile Stoch, Kot i Żyła dali powody do radości, o tyle pozostali biało – czerwoni, Stefan Hula, Dawid Kubacki i Jan Ziobro, zawiedli. Oczywiście trzeba otwarcie powiedzieć, że nie mieli zbyt korzystnych warunków, ale szczególnie od Kubackiego i Ziobro należało spodziewać się lepszych skoków lub przynajmniej awansu do serii finałowej. Na półmetku zmagań prowadził Wellinger (140,5m) z niewielką przewagą nad drugim Stochem(137,5m). Trzeci po pierwszej serii Kot tracił do reprezentanta Niemiec już 10 punktów.

 

Seria finałowa to już pokaz skoków na najwyższym poziomie. Szczególnie swoją wysoką formę potwierdzili Tande oraz Kraft lądując odpowiednio na 142 oraz 144 (rekord skoczni) metrze. Z Austriakiem walkę o podium przegrał Kot, który pomimo dwóch równych, długich skoków (133m oraz 138m), zajął najbardziej nielubiane przez sportowców czwarte miejsce. Mistrzowską klasę pokazał Kamil Stoch szybując w nienagannym stylu na 140 metr. O jakości skoków Polaka niech świadczy fakt, że będącego ostatnio w kapitalnej formie Krafta wyprzedził o ponad 13 punktów. Druga rewelacja ostatnich tygodni, prowadzący na półmetku Wellinger, popełnił drobne błędy w locie, co poskutkowało spadkiem na drugie miejsce za liderem Pucharu Świata.

 

Kamil Stoch jest w wielkiej formie, co zademonstrował podczas weekendu skoków w Sapporo. Paradoksalnie skoczek z Zębu wczorajszym niezbyt udanym konkursem (18. miejsce) pokazał, jak niebagatelnym bagażem doświadczenia dysponuje. Z dnia na dzień diametralnie odmienił przede wszystkim technikę lotu, co pozwoliło mu zwyciężyć w niedzielnych zmaganiach.

 

Karuzela Pucharu Świata przenosi się w zawrotnym tempie do Pjongczang, gdzie już w środę i w czwartek odbędą się kolejne konkursy będące jednocześnie próbą przedolimpijską. Polakom życzymy dobrych skoków, a organizatorom sprzyjających warunków, które podobno także w Korei Południowej potrafią być bardzo kapryśne.

 

Zdjęcie: Baza Flickr

Komentarze

Komentarze