Gospodarka

Uber ma coraz większe problemy

Uber, mimo że jest pionierem innowacji oraz odniósł wielki światowy sukces, ma ostatnio duże problemy. Jak każde przedsiębiorstwo działające na rynku, musi się ścierać z konkurencją i licznymi przeciwnościami, lecz do narastających trudności Ubera, szczególnie ostatnio, w dużej mierze przyczyniły się wrogo nastawione państwa i związkowcy.

 

Pomimo tego, że w poprzednim roku Uber, według potwierdzonych danych, miał dochód sięgający 6,5 miliarda dolarów, to poniósł też znaczne straty szacowane na 2,8 miliarda i to nie licząc w to rynku chińskiego, z którego firma się wycofała. W ostatnim kwartale 2016 roku zyski wzrosły o 74%, lecz jednocześnie wzrosły też straty – aż o 28%.

 

Chociaż finansowo Uber wypada stosunkowo dobrze, to wizerunkowo podupadł, z czego może cieszyć się konkurencja. Nie tylko padły oskarżenia o molestowanie seksualne, lecz także wyciekło nagranie, na którym prezes Travis Kalanick w ostry sposób zwyzywał jednego z kierowców. Co więcej, kilkoro z wysoko postawionych pracowników firmy zapowiedziało swoje odejście, póki co wiadomo, że jeden z nich opuścił już Ubera.

 

Jednakże problemy wizerunkowe to najmniejsza bolączka Ubera. Takie rzeczy da się stosunkowo łatwo naprawić, tym bardziej że firma prezentuje wysoki poziom, jeśli chodzi o swoje usługi. Czego nie da się łatwo odkręcić, to wroga legislacja mnożąca się w krajach, w których Uber działa.

 

W wyniku nowych regulacji po trzech latach działalności Uber będzie musiał się wycofać z Danii. Związki zawodowe taksówkarzy zaczęły protesty i lobbing za zaostrzeniem przepisów zaraz po tym jak aplikacja Ubera stała się dostępna w kraju. W wyniku ich działań do przepisów wszedł m.in. nakaz posiadania taksometrów. Wszystko po to by „zwalczyć nieuczciwą konkurencję”, która dostarczała klientom atrakcyjne usługi.

 

Nowe prawo weszło w życie 18 kwietnia i pozbawiło pracy około 2 tysięcy kierowców. Według oficjalnych danych z przewozów Ubera korzystało w Danii 300 tysięcy pasażerów. Przedstawiciele firmy zapowiedzieli, że będą chcieli dogadać się z rządem, by złagodził regulacje, lecz raz wprowadzoną reformę ciężko będzie odwrócić. Dodatkowy problem polega na tym, że rząd jest w zasadzie za liberalizacją branży taksówkarskiej, lecz jest przy tym rządem mniejszościowym. Tym razem opozycja i lobbing taksówkarski przeważyły szalę. Przedstawiciele Ubera zapewnili także, że przekażą odpowiednie środki do swojego duńskiego oddziału, by pomóc swoim kierowcom w okresie bezpośrednio po wycofaniu się z kraju.

 

Podobnie sytuacja wygląda we Włoszech, gdzie na początku kwietnia sąd orzekł, że Uber stanowi „nieuczciwą konkurencję” dla taksówkarzy. Sąd zagroził dodatkowo, że jeśli Uber nie zdezaktywuje swoich aplikacji na terenie Włoch, to zostanie mu narzucona kara w wysokości 10 tysięcy euro za każdy dzień takiej „nielegalnej działalności”. Wyrok z początku tego miesiąca stanowi finał wydarzeń, które zaczęły się już 2 lata temu, kiedy zapadł pierwszy wyrok (od którego się odwołano) mówiący o niezgodności Ubera z prawem.

 

Niestety podobny los może spotkać firmę w Polsce. Od dłuższego czasu krążą projekty mające zmusić kierowców Ubera m.in. do uzyskania licencji, czy założenia własnej działalności gospodarczej. Sami taksówkarze także nie próżnują i w serii karygodnych ataków pokazali, że nie mają ochoty tolerować lepszej konkurencji.

 

Źródła: bloomberg.com, theguardian.com, reuters.com

Zdjęcie: flickr.com

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *