Publicystyka

D w miejsce C

Nie zawsze i nie w każdej sytuacji rozsądnym jest poświęcanie czasu na przekonywanie większości do swoich racji. Czasem lepiej jest poświęcić czas na działalność w swojej lokalnej społeczności i przekonanie innych, by przynajmniej się nie wtrącali w to, co robimy.

 

Wiele z dzisiejszych sporów politycznych, antagonizmów i niesnasek między ludźmi bierze się z tego, że po pierwsze różni ludzie mają różne zdania na dany temat, tj. różnią się opiniami, a po drugie starają się przekonać innych (niekiedy wszystkich) do własnego zdania tak, by inny (lub wszyscy) mieli takie samo zdanie i takie same opinie na dany temat. Prowadzi to niekiedy, a odnoszę wrażenie, że coraz częściej, do nieprzezwyciężalnych wręcz animozji, co z kolei skutkuje okopywaniem się ludzi na uprzednio zajętych pozycjach. Tym samym przestrzeń do debaty i polemiki stale się zawęża, a przyznanie racji drugiej stronie odbierane jest jak akt kapitulacji, poddanie się i zdrada ideałów. Jak wyjść z tego zaklętego kręgu?

 

Wydaje się, że jeśli nie można kogoś przekonać, to przynajmniej wszystkim stronom powinno zależeć na tym, by nie wchodzić sobie w drogę (pomijając tych, którzy mają skłonności dyktatorskie i nie znoszą, gdy ktoś inny się im nie podporządkowuje). Drogą do tego celu jest decentralizacja i subsydiarność w miejsce centralizmu i zasady większościowej. W miejsce zmuszania innych do robienia tego, co chce aktualna większość, pozwólmy ludziom urządzać ich otoczenie tak, jak tego chcą najlepiej zorientowani i najbardziej danymi sprawami zainteresowani. Zamiast kolejnych starć o to, kto tym razem kogo, lepiej, by jedni dali spokój drugim, a drudzy pierwszym.

 

Tym samym możliwość podejmowania decyzji i prowadzenia różnych polityk powinna zostać oddelegowana na najniższy możliwy poziom, a odebrana poziomowi najwyższemu, tj. poziomowi centralnemu. Im więcej decyzji podejmowanych przez lokalną społeczność, tym większe prawdopodobieństwo, że decyzje te będą dla danej społeczności korzystne (choć, jak wiadomo, nigdy nie będzie tak, że wszystkim będzie się podobała każda z decyzji). Im więcej decyzji zapadających na szczeblu centralnym, tym większe prawdopodobieństwo, że będą one przyjmowane z wrogością i niechęcia, w szczególności tam, gdzie rządy aktualnej większości mają najmniej zwolenników, a najwięcej przeciwników.

 

Za wspomnianym zwiększeniem mocy decyzyjnych regionów powinny pójść również zwiększone kompetencje finansowe, tj. zostawienie praktycznie wszystkich środków finansowych, generowanych lokalnie, w gestii tychże lokalnych społeczności. Im mniej środków trafiać będzie do „centrali” oraz im mniej funduszy przechodzić będzie przez budżet centralny, tym mniejsza szansa, że zostaną one roztrwonione i zmarnotrawione. Regiony powinny móc konkurować ze sobą również w obszarze fiskalnym: w jednych będą niższe stawki różnych podatków lub w ogóle ich nie będzie, podczas gdy w innych regionach stawki te będą wyższe itd. Tym samym, zamiast narzucać wszystkim w całym kraju jeden system nawet wówczas, gdy nie ma on poparcia większości całego społeczeństwa, poszczególne lokalne społeczności będą mogły administrować tak, jak chciałyby tego one same, a nie ktoś za nich czy wbrew nim.

 

Nie widzę powodu, dla którego w całej Polsce ma być wszędzie tak samo, na jedną modłę i pod tą samą linijkę. Zezwólmy ludziom żyć tak, jak chcą i jak uważają za stosowne, na odzwierciedlenie ich lokalnych tradycji, zwyczajów, historii itp. Podstawą jednak jest poszanowanie dla jednej z podstawowych zasad: żyj i pozwól żyć innym.

 

Jeśli nie chcesz, by inni wtrącali się w twoje życie i zmuszali cię do czegoś, czego nie chcesz, nie powinieneś narzucać swojej woli innym, a po prostu zostawić ich w spokoju. Dlatego też decentralizacja powinna być tym z postulatów, o którego realizację powinniśmy bardzo mocno zabiegać. Nikogo nie trzeba pokonywać ani do nikogo nie trzeba się przyłączać. Wystarczy przyjąć postawę polegającą na zrozumieniu tego, że ludzie są różni i uszanowaniu tego oczywistego faktu.

 

Źródło obrazu

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *