Publicystyka

Wyciskanie cytryny

Miało być korzystnie dla podatnika, a skończyło się jak zawsze: in dubio pro fisco, dojeniem przedsiębiorców i przysłowiowym strzyżeniem frajerów.

 

Jak podaje serwis money.pl, „Wstrzymanie idącego w miliony złotych zwrotu VAT tylko na podstawie podejrzenia, że firma bierze udział w karuzeli podatkowej – bez dowodów, bez sprawy w sądzie, a często na przekór wyrokom sądowym. Nawet na kilka lat” – oto, jak działa „przyjazny” aparat skarbowy, który obiecywał superminister Mateusz Morawiecki. Takie, a nie inne działanie fiskusa powoduje, że prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce staje się już nie tylko trudne, ale wręcz niebezpieczne. Jak inaczej określić działalność, która w oczach urzędnika jest działalnością nastawioną na przestępstwo? Jak inaczej nazwać próbę jakiejkolwiek działalności, gdy obowiązuje domniemanie winy? Tylko wyjątkowy szaleńcy są na tyle odważni i – w oczach aparatu skarbowego – na tyle bezczelni, by jeszcze próbować.

 

By dopełnić dzieła zniszczenia, w tak skomplikowanym i zagmatwanym systemie podatkowym, jaki obowiązuje w Polsce, w którym nawet pracownicy wysokiego szczebla w administracji skarbowej zatrudniają doradców podatkowych, by za nich wypełniali oświadczenia podatkowe, gdyż sami ich (współ)twórcy się w nich gubią, nie powinno nikogo dziwić, że próby dopytywania się przez przedsiębiorców o to, jak należy się poruszać w tym labiryncie przepisów, traktowane są przez urzędników jako próba obejścia prawa. To chyba oczywiste, prawda?

 

Problem z mentalnością biurokratyczną i urzędniczą, problem z opresyjnym państwem, z jego nadmiernym fiskalizmem i etatyzmem zazwyczaj sprowadza się do jednego: nieznajomości podstaw ekonomii. Być może uda się przy pomocy jednej czy drugiej kontroli skarbowej zakończonej „z wynikiem”, tj. z niekiedy horrendalnymi karami czy „zaległymi” podatkami do zapłacenia przez kontrolowanego przedsiębiorcę, „uratować” czy podreperować nieco (tymczasowo) budżet, łatając jedną czy drugą dziurę. Być może na krótką metę jest to działanie przynoszące dobre i oczekiwane – z punktu widzenia fiskusa i budżetu państwa – rezultaty. Niemniej jednak na dłuższą metę jest to działanie autodestrukcyjne i prowadzące do zapaści i hamowania gospodarczego rozwoju. Innymi słowy, państwowi urzędnicy podcinają gałąź, na której sami siedzą.

 

Im większa opresja organów państwa, tym mniejsza zachęta do prowadzenia biznesu. Im bardziej skomplikowane przepisy oraz im wyższe opłaty do uiszczenia na rzecz wiecznie głodnego Lewiatana, tym mniej będzie chętnych do gry. Wyciskanie cytryny być może pozwoli zrobić jedną lub dwie lemoniady, jednakże aby zrobić kolejne, potrzebne będą kolejne cytryny. Tych, jeśli wytnie się wszystkie drzewka cytrynowe, po prostu nie będzie.

 

Nawiązując do słów klasyka: ministrze Morawiecki, nie idźcie tą drogą!

 

Źródło obrazu: flickr

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *