Wiadomości

Samowola sadzonkowa, czyli inicjatywa źle widziana

Ustawa znana powszechnie pod nazwą „lex Szyszko” nieustannie wzbudza silne emocje. Jednak nie tylko wycinka drzew jest tematem kontrowersyjnym, także – jak się okazuje – ich nasadzanie. Czy obywatel miasta może sobie posadzić drzewko na ziemi należącej do miasta?

 

Sześć lat temu pan Piotr, mieszkaniec Warszawy, otrzymał od przyjaciół w prezencie urodzinowym dąb. Postanowił zasadzić go koło swojego miejsca zamieszkania – w samym centrum miasta naprzeciwko Muzeum Wojska Polskiego. Nie zabiegał o zgodę władz miasta. Doglądał swojego drzewka przez 5 lat. Któregoś dnia dąb zniknął.

 

Kiedy wiceprezydent Warszawy, Michał Olszewski, unosił się nad efektami ustawy Szyszki, pan Piotr z satysfakcją komentował: „Pewnego ranka obserwowałem, jak sadzą klomby i drzewo było, a wieczorem już go nie było. Wycięty przy ziemi, profesjonalnie. Pozostał pień o średnicy 7 cm… Tyle po tym dębie zostało. Więc proszę nie pisać o sosnach, bo miasto Warszawa zabiło drzewo zanim ustawa weszła w życie.”

 

Na pytanie o powód wycinki drzewa uzyskał odpowiedź, że dąb czerwony jest gatunkiem ekspansywnym i jako taki nie może rosnąć na drodze gazociągu.* Wiceprezydent poinformował też, że pan Piotr będzie mógł za zgodą miasta posadzić drzewo w sposób zgodny z zasadami wynikającymi ze standardów. Następnie sprawa utknęła w martwym punkcie.

 

Z oświadczenia Zarządu Zieleni wynika, że dąb został zasadzony bez porozumienia z opiekunem terenu – Zarządem Oczyszczania Miasta i standardowo jako samosiejka usunięty. Według tegoż oświadczenia pan Piotr był zapraszany do rozmowy w tej sprawie, jednak odpowiedział, że sam chce decydować o miejscu zasadzenia swoich drzew.

 

28 marca br. pan Piotr zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią zasadził w okolicy swojego domu nie jedno, ale cztery drzewa: jabłoń. platana, wiśnię oraz lipę, a następnie poinformował o tym fakcie wiceprezydenta oraz panią Renatę Kuryłowicz z Zarządu Zieleni, przesyłając dokładną dokumentację nasadzeń oraz zapewnienie o poniesieniu kosztów pielęgnacji drzewek.

 

– Lipę umieściłem, jak się później okazało, na terenie należącym do firmy Orlen – mówi Piotr. – Postanowiłem poinformować Orlen o tym fakcie na Facebooku – dostałem błogosławieństwo, by drzewko mogło cieszyć oczy ludzi w okolicy – dodaje.

 

Miasto zostało postawione przed faktem dokonanym. Jak zareagowano? Pani Renata Kuryłowicz napisała do Piotra słowa pochwały za zaangażowanie w zazielenianie miasta, jednak oświadczyła,  że jego sadzonki nie spełniają stosowanych przez miasto parametrów materiału szkółkarskiego. Zapewniła też, że sprawdzi możliwość nasadzeń w wytypowanych przez miasto miejscach.

 

– Jeśli możliwości techniczne (uzbrojenie podziemne) pozwolą, zakupimy materiał zgodny z układem kompozycyjnym o właściwych parametrach oraz wykonamy nasadzenia, równocześnie zapewniając pielęgnację – dodała.

 

Czyli niby dobrze…, a źle. Obywatel ośmielił się samodzielnie podjąć decyzję co do ukształtowania swojego miasta – zagospodarowania ziemi należącej do… no właśnie, do kogo? Do prezydenta? Urzędu Miasta? Czy mieszkańców?

 

Piotr uważa, że jego drzewa spełniają normy i zamierza to udokumentować. Renata Kuryłowicz informuje, że nie chce, aby proces sadzenia odbywał się w sposób chaotyczny, nieuporządkowany, zwłaszcza w miejscach reprezentacyjnych stolicy. Z pewnością to nie do pomyślenia dla urzędników, żeby przestrzenią wspólną miasta zawładnęli pełni fantazji partyzanci-nasadzacze ze szpadlami w rękach, a wzdłuż Traktu Królewskiego wyrosły grządki z pietruszką.

 

Tak więc zarówno o wycince, jak i sadzeniu drzew, a także o kolorach kwiatów na klombach na terenie miasta decyduje ratusz i wara ci obywatelu wcinać się z inicjatywą. Inwencję możesz przejawiać na swoim terenie, a teren miasta to własność… no czyja?

 

*Gatunki ekspansywne stanowią zagrożenie dla bioróżnorodności, toteż istotne jest powstrzymanie ich nasadzania w lasach i dużych parkach. Nie ma to żadnego związku z infrastrukturą podziemną.

 

Źródło: gazeta.pl

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *