Polityka Prawo

PiS dokonuje dalszej nacjonalizacji mediów

W obozie władzy trwa nadal spór o to, jak ma ostatecznie przebiegać repolonizacja mediów. Do wakacji resort kultury powinien przedstawić projekt ustawy, która będzie regulowała polski rynek medialny i określała m.in. poziom udziałów, jaki zagraniczne koncerny będą mogły mieć w polskich mediach — wynika z deklaracji wiceministra kultury Jarosława Sellina, złożonej w sobotę w TVP.

 

Jak już wcześniej deklarował PiS, partia chce zaproponować zmianę przepisów antymonopolowych: chodzi o to, by jeden podmiot nie koncentrował w swoim ręku nadmiernej części rynku. Jaki to miałby być procent i jak ma być określany ten rynek? Na razie nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że po zmianach to PiS będzie miał monopol w mediach.

 

W PiSie zawrzało po liście Marka Dekana, szefa Ringier Axel Springer Media AG. W reakcji w ruch poszły zarzuty najcięższego kalibru o atak na wolność słowa czy realizowanie wytycznych wprost z Bundeskanzlersamtu. Według portalu wirtualnemedia.pl, już w czwartek do Sejmu trafić ma przygotowywany przez resort kultury i dziedzictwa narodowego projekt ustawy regulujący polski rynek medialny. Jednak – według źródeł Onetu – w obozie władzy trwa wciąż spór o to, w jaki sposób ta dekoncentracja medialna na polskim rynku miałaby zostać przeprowadzona.

 

– Decyzja jeszcze nie zapadła, a ciśnienie i presja w partii jest ogromna. Problem w tym, że emocje biorą górę nad analizami prawnymi i ekonomicznymi – wyjawił wpływowy polityk PiS bezpośrednio znający kulisy powstawania projektu repolonizacyjnego w rozmowie z serwisem onet.pl. Wszystko wskazuje właśnie na to, że atak na koncern Axel Springer był przygotowaniem do ustawy o „repolonizacji” mediów, która ma zostać uchwalona do lipca.

 

Sellin, który był gościem „Wiadomości” TVP oraz TVP Info, przekonywał, że żaden duży kraj Unii Europejskiej nie pozwoliłby sobie na taką dominację kapitału zagranicznego w mediach, jak to ma miejsce w Polsce. Zwłaszcza – dodał – że jest to kapitał z jednego kraju: Niemiec. „To jest oczywiście sytuacja niezdrowa i uważam, że należy stopniowo doprowadzić do tego, aby tak nie było”– przekonywał, określając nawet obecną sytuację słowem „patologia”.

 

List Marka Dekana nie był ani „instrukcją”, ani „dyrektywą”. Nawet gdyby rzeczywiście Dekan wydał jakąś dyrektywę, dziennikarze pracują u jednego z wielu prywatnych wydawców – i jeśli się nie zgadzają z linią redakcji, mogą odejść do konkurencji. Powtórzmy jednak: to nie była „dyrektywa” i używanie tego słowa jest nadużyciem. Dekan nie mówił także o „walce z polskim rządem”, tylko o walce w obronie takich wartości, jak „wolność, rządy prawa, demokracja i zjednoczona Europa”.

 

Przypomnijmy co o tym liście mówił minister Waszczykowski w wywiadzie dla Radia Maryja : „To niespotykana sytuacja, aby ktoś, kto zarządza koncernem prasowym wydawał dyrektywę polityczną dziennikarzom pracującym w Polsce pod hasłem: „walczcie z polskim rządem”, „ingerujcie w sprawy polskiego państwa”. Jak widać, obrona wolności, rządów prawa, demokracji i jedności europejskiej jest zdaniem ministra „walką z rządem”.

 

Wygląda na to, że politycy z partii rządzącej wszystko co może im wspomóc w osiągnięciu celu politycznego identyfikują z „dobrem narodu”. „Rynek radiowy czy telewizyjny jest regulowany przez państwo od samego początku, bo mówimy tutaj o rozdzielaniu dobra rzadkiego, jakim są częstotliwości, które są w dyspozycji państwa polskiego i tutaj takiego monopolu koncernów zagranicznych nie ma”– powiedział Sellin.

 

źródła: onet.plmoney.pl

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *