Polityka

Łódź w walce z kuratorem o swoją wizję oświaty

Wygląda na to, że największą przeszkodą we wprowadzeniu reformy oświaty są… kuratorzy. Podważają decyzje radnych dotyczące nowych sieci szkół, nawet wówczas, gdy nie są one sprzeczne z ustawą. Zgodnie z intencją ustawodawców zwiększają zakres kontroli kuratoryjnej. Czy nie przekraczają swoich uprawnień?

 

Przepisy nowelizujące system szkolnictwa zostały ustanowione w grudniu 2016 roku. Do końca marca samorządy mają za zadanie zatwierdzić sieci szkół w gminach. Jest to przedsięwzięcie trudne, wymagające konsultacji z rodzicami uczniów i nauczycielami. Sprawę komplikuje fakt, że często, gdy już mieszkańcy dochodzą do jakiegoś konsensusu i wszystkie strony są zadowolone, pojawia się kurator, który neguje ustalenia. Taka sytuacja zaistniała m.in. w Łodzi. Tamtejszy samorząd nie zgodził się na rozwiązania kuratoryjne. Uchwała nie zostanie więc przegłosowana w wyznaczonym terminie.

 

Łódzcy radni po konsultacjach z rodzicami i nauczycielami na nadzwyczajnej sesji przyjęli projekt uchwały tworzącej nową sieć szkół: wygaszenie 11 gimnazjów, w ich miejsce otwarcie 4 nowych podstawówek, włączenie pozostałych 24 do różnych typów szkół, powołanie dodatkowego trzyjęzycznego liceum. Prace nad projektem trwały od 9 stycznia. Niestety, Grzegorz Wierzchowski – łódzki kurator – zgłosił wiele zastrzeżeń i nowych propozycji, takich jak: przekształcenie 4 dodatkowych gimnazjów w podstawówki, wskazał 3 gimnazja, które mają być włączone do podstawówek, wykreślił utworzenie liceum, które miało być otwarte w miejsce dwóch gimnazjów.

 

– Proponowana sieć doprowadziłaby do pełnej dwuzmianowości w szkołach podstawowych, w których już dwuzmianowość jest, a które znajdują się blisko gimnazjów wskazanych do wygaszenia – to jedna z uwag kuratora.

 

Wiceprezydent Tomasz Trela twierdzi, że mogło tu zaistnieć przekroczenie uprawnień kuratora. Powstanie nowej szkoły podstawowej wiąże się z wyznaczeniem dla niej rejonu, a rejon określa rada miejska, więc kurator wkraczałby w jej kompetencje – tłumaczy Trela. Rola kuratora polega na orzekaniu, czy decyzje Rady Miasta są zgodne z przepisami, a nie na podejmowaniu ustaleń merytorycznych. Wszystko wskazuje na to, że miasto będzie broniło swojego stanowiska w sądzie.

 

Jeśli nowa sieć nie zostanie uchwalona do końca marca (a nie zostanie), szkoły będą funkcjonować według starych zasad, z tym, że gimnazja będą pustoszały, a podstawówki przepełniały się. Kłopot będą mieli uczniowie i nauczyciele. Komu to potrzebne? Wszystko staje się jasne, gdy spojrzymy na sprawę pod kątem przynależności partyjnej. Przegłosowany projekt został opracowany przez koalicję PO – SLD. Sugestie kuratora z ramienia PiS-u są identyczne z wcześniej złożonymi propozycjami radnych z tej partii.

 

Warto jednak spojrzeć na sprawę z innej jeszcze strony. Jest to przykład scedowania odpowiedzialności na struktury niższe, z jednoczesnym wymaganiem podporządkowania się instancjom wyższym. Tymczasem zdrowy rozsądek podpowiada, że im niższy szczebel, na którym podejmuje się decyzje, tym bardziej są one zgodne z potrzebami mieszkańców, a także ze specyfiką i ograniczeniami konkretnego miejsca.

 

Opinie kuratorów zaskarżyły także Sosnowiec i Dąbrowa Górnicza.

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *