Gospodarka

Czy Ukraińcy niszczą nasz rynek pracy?

Ostatnimi czasy coraz głośniej są słyszalne głosy o negatywnym wpływie na naszą gospodarkę ukraińskiej imigracji. Czy naprawdę napływ taniej siły roboczej zza wschodniej granicy jest szkodliwy?

 

Padają argumenty, że w związku z masowym napływem Ukraińców wzrost płac jest niższy, a dodatkowo odbierają pracę Polakom. Złośliwi mogliby odpowiedzieć, że skoro ktoś nieznający języka, kraju, kultury do tego niewykwalifikowany zabiera pracę Polakowi, to kto ten rynek pracy tak naprawdę psuł… ale jak jest naprawdę?

 

Nie ma żadnych dowodów na prawdziwość twierdzenia o rzekomej kradzieży miejsc pracy. Należy w tym miejscu odnieść się do klasycznego zdania w ekonomi – “To czego widać i czego nie widać”. To, co widać, to Ukrainka pracująca w osiedlowym sklepie, zamiast której mogłaby pracować Polka. A czego nie widać? Że Polka może iść do innej pracy na inne stanowisko, które by nie powstało, gdyby nie było wolnej siły roboczej.

 

Idąc dalej tokiem myślenia, które opiera się tylko “na tym co widać”, wzrost liczby ludności doprowadziłby do bezrobocia. Liczba dostępnych pracowników gotowych podjąć pracę jest kapitałem takim samym jak pieniądze. Im więcej kapitału, tym większe można stworzyć bogactwo. Gospodarka to proces, który się rozwija i im ma więcej możliwości (kapitału) tym bardziej może się rozwinąć. Bardzo dobrze widać to w raporcie Rady Doradztwa Ekonomicznego USA , gdzie w latach 1929-2010 mimo masowej imigracji i wzrostu liczby ludności bezrobocie utrzymuje się na bardzo podobnych poziomach około 8%, a Amerykanie stali się jednym z najbogatszych społeczeństw na świecie. Potwierdza to również raport 14 czołowych ekonomistów w USA opublikowany w New York Times.

 

Trzeba zauważyć, że krajowa siła robocza jak i ta pochodząca z imigracji są różne. Większość spośród przybyszów zza wschodniej granicy to wysoko i nisko wykwalifikowani pracownicy. Na przykład pracownicy budów (nisko wykwalifikowani), studenci, którzy zostaną u nas na stałe po zdobyciu wykształcenia, jak również informatycy, czy lekarze. Polacy w zdecydowanej większości znajdują się pośrodku tego zestawienia, więc Ukraińcy uzupełniają braki w zawodach niewykwalifikowanych, a specjalistów nigdy za mało w nowoczesnej gospodarce.

 

W rezultacie gospodarka jest bardziej produktywna. Więcej produkujemy, gospodarka dostaje “paliwa”. Nie wspominając już o tym, że to właśnie imigracja może uratować nasz system emerytalny. W szczególności w obecnej sytuacji, gdyż nie zapowiada się, by którakolwiek z partii odważyła się na reformę systemu emerytalnego, najlepiej poprzez zwrócenie środków zgromadzonych i likwidację ZUS oraz zniesienie przymusu emerytalnego.

 

Innym aspektem jest imigracja nienaturalna, czyli taka, w której ludzie udają się za granicę tylko poprzez zachęty rządów np. świadczeniami socjalnymi. Nienaturalna dlatego, że gdyby nie sztuczna substytucja socjalna ze strony rządu, tacy emigranci by nie przyjechali. Jest to bardzo złe zjawisko, gdyż opodatkowuje się produktywnych ludzi (w rezultacie czego są biedniejsi, mają mniej pieniędzy do własnej dyspozycji) i przenosi się te pieniądze na osoby, które w dużej mierze przyjechali tylko pobierać pieniądze.

 

Można stwierdzić, że strata jest podwójna. Każda złotówka odebrana komuś bardziej produktywnemu i oddana osobie nieproduktywnej powoduje nienaturalną alokację zasobów w gospodarce. Dodatkowo zniechęca do bycia produktywnym, a premiuje postawę nieambitną i nieproduktywną.

 

Dochodzą do tego aspekty moralne. Czy ktoś dał nam prawo blokować decyzje wolnych ludzi o ich przeprowadzce? Wymagamy od innych narodów respektowania podstawowych praw i wolności, a sami mamy problem z respektowaniem tych praw wobec innych.

 

Często odnosimy się do potęgi XVI w. Polski. Przypomnijmy, że byliśmy wtedy najbardziej międzynarodowym społeczeństwem w Europie. Zjeżdżali do nas imigranci z całej Europy. Był tylko jeden bardzo ważny czynnik, który różni tamtą imigrację od tej dzisiejszej z  zachodniej Europy – była to imigracja naturalna. Przyjeżdżali ludzie, którzy byli chętni do pracy, nie do pobierania zasiłku.

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *