Polityka

Saryusz-Wolski sprzedał się za 250 tys. zł?

O byłym europośle PO Jacku Saryusz-Wolskim stało się głośno po tym, jak został zgłoszony jako kandydat rządu Beaty Szydło na przewodniczącego Rady Europejskiej. Poniósł w wyborach druzgocącą porażkę, przegrywając z ubiegającym się o reelekcję Donaldem Tuskiem, na którego zagłosowały rządy wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej z wyjątkiem Polski. Swoją porażkę były polityk PO okupił wyrzuceniem z partii i z Europejskiej Partii Ludowej, w której dotychczas zajmował stanowisko wiceprzewodniczącego. Okazuje się, że propozycji PiS europoseł nie przyjął jednak za darmo…

 

Pomysł wystawienia Saryusza-Wolskiego na kandydata na przewodniczącego Rady Europejskiej wyszedł od ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina. Powołany przez niego zespół w tym tygodniu w ramach programu Dialog przyznał 248820 złotych blisko związanej z Saryuszem-Wolskim Fundacji Centrum Europejskie Natolin na realizację projektu o niejasnej nazwie „Zasoby humanistyki dla budowy i doskonalenia zintegrowanego modelu zarządzania państwem w świetle dynamiki kryzysów i zagrożeń. Dialog humanistyki i administracji a wyzwania dla Polski”.

 

Fundację powołał Skarb Państwa w 1993 roku. Jacek Saryusz-Wolski ówcześnie pełnił funkcję pełnomocnika rządu ds. integracji europejskiej. Przez wiele lat był Prezydentem Rady Fundacji, a obecnie jest jej członkiem. Nie jest to pierwszy przypadek wykorzystywania instytucji przez byłego polityka PO do napychania własnych kieszeni kosztem podatnika…

 

Europoseł w latach 2000-2001 był szefem Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. Podjął wtedy decyzję o przekazaniu Fundacji Natolin 1,8 mln zł od włoskiego rządu. Pieniądze miały zostać wydane na stypendia dla młodzieży, ale władze Fundacji chciały skierować część z nich na badania, na co zgodę wydał wiceszef UKIE Paweł Samecki pełniący jednocześnie funkcję członka Rady Fundacji. W grudniu 2001 roku Rada Fundacji, której szefem był wtedy Saryusz-Wolski zleciła prowadzenie badań… Jackowi Saryuszowi-Wolskiemu. Przez kolejne 2,5 roku polityk otrzymał z tego tytułu 423 tys. zł.

 

W 2006 roku Fundacji przyjrzała się Najwyższa Izba Kontroli. W obszernym raporcie autorzy zwrócili uwagę na to, że „Rada Fundacji nie była uprawniona do dokonywania wyboru wykonawcy zadań oraz do ustalenia warunków wynagrodzenia. Wskazanie przez Radę osoby jej przewodniczącego (Prezydenta Fundacji) doprowadziło do sytuacji konfliktu interesów”.

 

NIK przekazał sprawę do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które zaczęło ją badać w 2007 roku. „Po zakończeniu kontroli CBA przesłało informacje na temat stwierdzonych nieprawidłowości do dwóch instytucji – Urzędu Komitetu Informacji Europejskiej oraz Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych” – poinformowało biuro prasowe CBA cytowane przez „Wirtualną Polskę”.

 

Źródło: wp.pl

Zdjęcie: Wikimedia Commons

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *