Gospodarka Wiadomości

MON będzie kontrolował przedsiębiorstwa

Ministerstwo Obrony Narodowej pod wodzą Antoniego Macierewicza wzięło się za tworzenie prawa określającego relację państwa i przedsiębiorstw w razie zagrożenia wojną. Nowy projekt ustawy o zadaniach na rzecz obronności państwa realizowanych przez przedsiębiorców da Ministerstwu duży wpływ na firmy „ważne dla bezpieczeństwa państwa”, a w razie mobilizacji na praktycznie każde polskie przedsiębiorstwo.

 

Rozszerzony zostanie specjalny rejestr, w którym znajdują się firmy o „szczególnym znaczeniu gospodarczo-obronnym”. Będą one musiały słuchać poleceń MON oraz nie będą mogły w pełni decydować o sobie. Na przykład, jeśli takie przedsiębiorstwo będzie chciało zmienić swój profil działalności, sprzedać swoją własność, czy zakończyć swoje funkcjonowanie, to najpierw będzie musiało wystąpić o zgodę ministerstwa. Jeśli postąpią wbrew tym zasadom, to staną w obliczu kar finansowych, a członkowie ich zarządów mogą pójść do więzienia nawet na 2 lata.

 

Obecnie lista podmiotów gospodarczych „ważnych dla bezpieczeństwa państwa” obejmuje 187 spółek, m.in. Orlen, PKP, Budimex, T-Mobile, Polfa i inne. Duża część z nich to spółki skarbu państwa lub w których państwo ma udziały. Firmy te zmuszone są do pomagania polskiemu wojsku (jak dokładnie tego nie wiadomo, bo jest to tajne) i dostają w zamian dotacje. Z budżetu państwa idzie na ten cel około 100 milionów złotych rocznie, co daje średnio około 500 tysięcy złotych na jedną firmę. Zarówno dziś, jak i w proponowanym przez MON projekcie, firma wybrana do służenia wojsku nie ma prawa odmówić ci, którzy próbowali walczyć w sądzie, przegrali. To wszystko jednak nie wystarczy Antoniemu Macierewiczowi.

 

Proponowana ustawa znacznie rozszerzy kompetencje MON i ministra obrony oraz pogorszy sytuację firm zmuszonych do pomagania wojsku. Pomimo tego, że w trakcie trwających od dłuższego czasu konsultacji projekt został uznany za nieodpowiedni, to MON nie odpuścił. Co więcej, nawet zaostrzył istniejące zapisy. Macierewicz wydawał się zupełnie ignorować obiekcje Ministerstwa Cyfryzacji, które podkreślało niekonstytucyjność przepisów, Ministerstwa Finansów, które ostrzegało przed możliwymi wyłudzeniami podatkowymi oraz niezgodności z prawem UE, a nawet „Solidarności”, które obawia się, że wiele firm, w których pracują ich związkowcy, może mieć problemy.

 

W porównaniu ze stanem obecnym rejestr zostanie powiększony o 20 nowych firm z branży motoryzacyjnej, chemicznej, stoczniowej, medycznej, a także kopalnie węgla. O tym, która firma pozyska miano „ważnej dla obronności” ma według projektu decydować minister obrony, podczas gdy obecnie decyzja należy do kilku różnych ministerstw. Zależne od tego czym firma się zajmuje, może być to na przykład resort zdrowia, w przypadku firm medycznych, czy transportu w przypadku firm kolejowych. Szef MON będzie miał także większą swobodę w wybieraniu, która firm wpadnie w jego sidła, ponieważ znikną niektóre wymogi względem przedsiębiorstw. Na przykład dotąd firma musiała działać w kilku województwach by móc trafić na listę według nowego projektu wymóg ten nie ma znaczenia i MON będzie mógł wykorzystywać także małe podmioty gospodarcze.

 

Firm zmuszonych do współpracy z MON nie tylko będzie więcej, ale także zostaną bardziej podporządkowane. Każde przedsiębiorstwo co pół roku będzie musiało przekazywać szczegółowe informacje o mocach produkcyjnych, kondycji finansowej i prawnej, czy kadrze. Bez zgody ministra nie będzie możliwa także zmiana branży, sprzedaż i dzierżawa własności oraz sprzedaż spółek-córek.

 

Szczególnie pechowe firmy będą mogły zostać także zmuszone do utrzymywania pewnych mocy produkcyjnych, nawet jeśli im się to nie będzie opłacało (szczegóły tego postanowienia mają zostać ogłoszone w specjalnym rozporządzeniu). Wiadomo jednak, że umowa będzie podpisywana na warunkach stawianych przez MON. Jak podkreśla w rozmowie z money.pl prawnik z kancelarii radców prawnych SLS, Wojciech Pawłuszko, nie ma dla firmy żadnej procedury wyjścia z takiego układu, co ogranicza wolność gospodarczą. Jeśli firma nie zgodzi się na wykonanie takiego, czy innego zadania, to czekają ją kary finansowe w wysokości 10% wartości zadania, a dla zarządu kara 2 lat więzienia.

 

W zamian za przyjęcie „oferty nie do odrzucenia” MON proponuje 2% rabatu od podatku CIT. Jednocześnie w projekcie zaznaczone jest, że ta ulga może być uznana za zapłatę za produkty lub usługi dane przez firmę. Innymi słowy przedsiębiorstwa nie zyskają wiele, jeśli w ogóle.

 

Kolejne wątpliwości budzi dość krótki i enigmatyczny zapis, mówiący o „pozostałych spółkach”, które w razie zagrożenia wojną mają wykonywać „zadania na rzecz obronności państwa” pod nadzorem właściwego terytorialnie wojewody. Według niektórych zapis ten umożliwiłby wciągnięcie w tryby państwowej machiny niemal każdej firmy, która może tylko zostać wykorzystana przez MON.

 

Źródła: legislacja.rcl.gov.pl, money.pl, next.gazeta.pl

Zdjęcie: flickr.com

Komentarze

Komentarze

One Response

  1. Że w razie wojny to ja rozumiem, “Wszystkie Ręce Na Pokład”, ale w czasie pokoju? To za bardzo przypomina to co pewien Austriak robił z kumplami w Niemczech względem przedsiębiorstw mających żywotne znaczenie dla obronności kraju.
    Dość powiedzieć że krytyczny stan rolnictwa w Niemczech w przerwie pomiędzy wojnami wynikał z tego że gro mocy produkcyjnych była kierowana w stronę militaryzacji kraju a nie na produkcję nawozów (materiały wybuchowe), traktorów (czołgi).
    Ja nie chcę nikogo stresować, ale stresujcie się !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *