Gospodarka Wiadomości

Senat pracuje nad marnowaniem żywności

W Polsce marnuje się rocznie 9 mln ton żywności. Komisje senackie rozpoczęły prace nad projektem ustawy mającej z założenia przeciwdziałać temu zjawisku. Czy przyjęte rozwiązania okażą się skuteczne? Skąd bierze się problem?

 

Projekt senacki zakłada nałożenie opłaty w wysokości 10 gr za każdy kilogram odpadów żywnościowych na sklepy o powierzchni większej niż 250 metrów kwadratowych. Opłata miałaby być naliczana na podstawie tzw. karty odpadów wypełnianej przez sklepy. Zebrane środki przekazywane by były na finansowanie publicznych kampanii edukacyjnych dotyczących marnowania żywności (minimum 20 proc.) oraz na „poprawę infrastruktury służącej do obrotu otrzymaną żywnością”.

 

W myśl projektu każdy taki sklep musiałby mieć podpisaną umowę z organizacją pożytku publicznego na przekazywanie produktów zdatnych do spożycia, ale niezdatnych do sprzedaży. Natomiast organizacje byłyby zobowiązane do przekazywania sklepom informacji na temat wykorzystania środków z opłaty za odpady żywnościowe. Inspekcja Ochrony Środowiska kontrolowałaby zawieranie umów pomiędzy sklepami a organizacjami pożytku publicznego oraz egzekwowała obowiązek uiszczania opłat. Ministerstwo Środowiska dostałoby zadanie publikowania danych dotyczących odpadów żywności (o kodzie 160830).

 

Senatorowie zaproponowali również wydłużenie daty minimalnej trwałości („najlepiej spożyć do…”) dla produktów przekazywanych organizacjom pożytku publicznego o charakterze charytatywnym na rzecz żywienia zbiorowego. Terminy te dla różnych grup produktów mają być ustalane przez ministra zdrowia na drodze rozporządzenia.

 

O problemie od lat alarmują Banki Żywności, lecz nieznana jest jego skala, ponieważ nie przeprowadza się regularnych badań na ten temat. Znane są jedynie stare statystyki Komisji Europejskiej z 2012 roku, z których wynika, że w całej Unii Europejskiej marnuje się 89 mln ton żywności rocznie, czyli około 180 kg na osobę. Straty z tego wynikające oszacowano na 143 mld euro. Dane na temat Polski są jeszcze starsze, bo pochodzą z 2006 roku. Eurostat podał wtedy, że w Polsce marnuje się ok. 9 mln ton żywności rocznie, czyli 240 kg na osobę. W powstałym ówcześnie rankingu zajęliśmy 5. miejsce w UE.

 

Skąd tak duże marnotrawstwo? Problemem są głównie przepisy sanitarne i dotyczące działalności charytatywnej. Producenci mają obowiązek ustalania sztywnych terminów ważności produktów. Sklepy i punkty gastronomiczne nie mają prawa sprzedawać żywności po upływie tych terminów, nawet jeśli jedzenie jeszcze się nie zepsuło. Daty ważności są też ustalone nieco na wyrost, dużo wcześniej niż faktyczny czas zdatności do spożycia, ponieważ producenci nie chcą mieć problemów z ewentualnymi odszkodowaniami.

 

Właścicielom sklepów sprzedających przeterminowaną żywność grożą bardzo wysokie kary, z więzieniem włącznie. – W skrajnych przypadkach, gdy nadużycia są celowe i masowe, kara może być bardzo surowa. Nawet do roku pozbawienia wolności. Wszystko zależy od skali i od typu żywności. Inspektorzy sanitarni zazwyczaj wystawiają mandaty karne do 5 tys. Jeśli przewinienie wynikło z gapiostwa przedsiębiorcy, nie ma sensu wyciągać większych konsekwencji – mówił w 2010 roku w rozmowie z „Wirtualną Polską” Jan Bondar, ówczesny rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

 

W 2008 roku Państwowa Inspekcja Sanitarna skontrolowała około 340 tys. restauracji, stołówek, szkół oraz 200 tys. sklepów spożywczych. – W nadzorowanych zakładach przeprowadzono 369366 urzędowych kontroli żywności. W 2008 r. wydano 51775 decyzji nakazujących usunięcie stwierdzonych uchybień, w tym 960 decyzji przerwania działalności. Winnych zaniedbań ukarano 26650 mandatami – wyliczał Bondar cytowany przez „WP”.

 

Drugi powód to przepisy regulujące działalność charytatywną. Nadmiarowej żywności nie można po prostu zanieść do potrzebujących. Ustawodawca wymaga, by zbiórki publiczne zarejestrować, zdobyć pozwolenie na pomaganie pokrzywdzonym przez los, a ponadto istnieje szereg regulacji oraz obowiązków sprawozdawczych i biurokratycznych powodujących, że przekazywanie żywności jest po prostu bardziej uciążliwe, niż mogłoby być bez tych przepisów.

 

Z problemami tymi zmagają się Banki Żywności, czyli instytucje pozarządowe zajmujące się gromadzeniem produktów przekazywanych im przez sklepy i rozdysponowywaniem ich do organizacji charytatywnych dystrybuujących je do osób dotkniętych ubóstwem. – Organizacje dystrybuujące żywność boją się nawiązywać z nami współpracę, bo udział w unijnym Programie Pomocy Żywnościowej nakłada na nie wiele obowiązków i procedur – mówiła w „Kurierze Lubelskim” Marzena Pieńkosz-Sapieha, prezes lubelskiego Banku Żywności.

 

Jednym z ograniczeń jest wymóg, by każda z potrzebujących osób przez 10 miesięcy otrzymała 60 kg żywności. Nie może odebrać jednak tego ładunku za jednym razem – musi przyjść po jedzenie co najmniej pięć razy do organizacji dystrybuującej żywność. – By zapewnić podopiecznym pełną pulę produktów, musimy więc organizować częstsze odbiory towarów z magazynu Banku Żywności, co generuje dodatkowe koszty transportu. Te uciążliwości zniechęcają organizacje – tłumaczy „Kurierowi Lubelskiemu” Krzysztof Leszczyński z lubelskiego oddziału Towarzystwa Przyjaciół Dzieci.

 

Kolejną restrykcją jest obowiązek wypełniania kart odbioru każdej osoby potrzebującej, przez co tworzą się kolejki w dniu wydawania żywności. – Na przykład: wydaję pięć puszek groszku, które muszę przeliczyć na kilogramy i wpisać w kartę, a także uważać, by nie przekroczyć rocznej puli. Tak jest dosłownie z każdym towarem – opowiada Leszczyński.

 

Tego typu obostrzeń jest więcej. – Przepisy sanitarne nie pozwalają na przekazywanie żywności przygotowanej np. do jadłodajni dla ubogich. Można natomiast im podarować oryginalnie zapakowane produkty żywnościowe, którym nie minął termin przydatności do spożycia. Data ważności musi być widoczna na opakowaniu – mówi „Gazecie Pomorskiej” Danuta Banaczek, zastępca państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego w Bydgoszczy.

 

Czy senacki projekt rozwiąże sprawę? Na pewno krokiem w dobrą stronę jest wydłużenie terminów przydatności niektórych produktów niezgodnych, ale bezpiecznych dla zdrowia na użytek organizacji, które zajmują się działalnością społeczną. Czekolada, ryż, makaron czy konserwa nie zepsują się, jak poleżą jeden dzień dłużej.  O takie rozwiązanie zabiegali od dłuższego czasu działacze Federacji Polskich Banków Żywności. Podobne przepisy z powodzeniem zostały wprowadzone już w innych krajach europejskich, m.in. we Francji, Włoszech, Belgii czy w Czechach.

 

Można mieć z kolei poważne wątpliwości co do pozostałych pomysłów rozważanych w Senacie… Działalność charytatywna i produkcja oraz dystrybucja żywności już teraz są obwarowane na tyle dużymi restrykcjami, że sklepom bardziej opłaca się wyrzucać tony jedzenia do śmieci, niż oddawać je biednym. Dołożenie kolejnych obostrzeń na pewno nie poprawi sytuacji…

 

– W Polsce górę biorą przepisy. Dopiero niedawno sklepikarzy i restauratorów zwolniono z podatku VAT za nieodpłatne przekazywanie żywności potrzebującym. Jeśli tego typu decyzje musimy podejmować na najwyższym szczeblu, nigdy nie zrobimy więcej. Efekt jest taki, że zamiast pomagać, zastanawiamy się najpierw, czy jest to zgodne z prawem – wyjaśnia magazynowi „Focus” dr hab. Krystyna Rejman, kierownik Zakładu Wyżywienia Ludności SGGW.

 

Lepszym rozwiązaniem byłaby w takim razie deregulacja działalności charytatywnej i rozluźnienie przepisów sanitarnych, ale to wymagałoby zmniejszenia uprawnień takich instytucji jak Sanepid, Inspekcja Ochrony Środowiska i różnych innych urzędów zajmujących się obecnie kontrolą obrotu żywnością i organizacji pomagającym biednym. Na pewno nie ma co liczyć na to, że takie rozwiązanie przyjmą politycy największych partii, dla których obsadzenie w/w instytucji swoimi ludźmi i władza na gospodarką są ważniejsze niż dobro ludzi żyjących w ubóstwie.

 

Źródła: forsal.pl, kurierlubelski.pl, focus.pl, polskieradio.pl, dzienniklodzki.pl, wp.pl, pomorska.pl

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *