Gospodarka Prawo

Libertarianizm to ruch polityczny, jak i umysłowy – wywiad z dr. Radosławem Wojtyszynem

Wywiad z doktorem nauk prawnych Radosławem Wojtyszynem, stałym współpracownikiem Instytutu Misesa, pracownikiem Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, autorem wielu publikacji naukowych oraz książki “Anty-Lewiatan, Doktryna polityczna i prawna Murraya Newtona Rothbarda”.

 

Jan Tyszkiewicz: Murray Newton Rothbard jest uznawany za ojca libertarianizmu. Samo pojęcie jest coraz częściej słyszalne na polskiej scenie medialnej i zaczyna być “chłopcem do bicia”, podobnie jak “neoliberalizm”, pojęciem, którym określa się wszystko co najgorsze. Czym tak naprawdę jest dziś libertarianizm?

Radosław Wojtyszyn: Nie zgadzam się z tak pesymistycznym ujęciem libertarianizmu. Wynika ono po prostu z niezrozumienia jego istoty, zwłaszcza na polskiej scenie politycznej. Popularne w naszym kraju hasła solidarystyczne, brak tradycji myśli liberalnej połączony bardzo często z nieznajomością jej głównych założeń i utożsamianiem tej ideologii z wartościami całkowicie z nią sprzecznymi owocuje próbą zwiększenia znaczenia sektora prywatnego i jednocześnie utrwaleniem polityki proetatystycznej. Stąd zamieszanie w sferze pojęciowej i definicyjnej w efekcie prowadzi do chaosu i sprzeczności, które możemy zauważyć w życiu społeczno-gospodarczym. A przecież libertarianizm w najszerszym znaczeniu, to nic innego, jak ruch umysłowy i polityczny, opowiadający się za zwiększeniem uprawnień jednostki, szczególnie tych, które wiążą się z funkcjonowaniem wolnego rynku oraz stanowczo sprzeciwiający się używaniu władz państwowych do realizowania programów społecznego dobrobytu i dlatego postulujący minimalizację roli państwa w codziennym życiu każdej osoby. To, jaki dziś jest libertarianizm, jak jest postrzegany w mediach, w sferze publicystycznej i naukowej, zależy przede wszystkim od tego, na ile skutecznie bronią go jego zwolennicy przed opacznym zrozumieniem lub celową, aczkolwiek nie zawsze merytoryczną próbą jego zdyskredytowania i marginalizacji.

 

Rothbard zajmował się wieloma różnymi dziedzinami: teorią ekonomii, historią gospodarczą, czy etyką. Pana książka dotyczy natomiast jego doktryny politycznej i prawnej. Dlaczego akurat ten temat?

Głównym powodem był fakt, iż brakowało systematycznego naukowego opracowania myśli polityczno-prawnej Rothbarda nie tylko za granicą, lecz przede wszystkim w polskiej literaturze przedmiotu. Do tego wspomnieć należy o rosnącym na bazie trwającego od 2008 roku światowego kryzysu ekonomicznego powszechnym zainteresowaniem Austriacką Szkołą Ekonomii już nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także w Europie Środkowej i Polsce. Stąd też narodził się pomysł, by celem naukowym pracy uczynić koncepcję Rothbarda, w myśl której społeczeństwo, opierając swój byt na swobodnej wymianie dóbr i usług, może obejść się bez instytucji państwa. Istotę tego problemu stanowi zastanowienie się nad genezą oraz naturą władzy i organizacji państwowej, ukazanie sposobów jej działania, sprzecznych z podstawowymi uprawnieniami przyrodzonymi każdej ludzkiej istocie, a także logiczna niemożność osiągnięcia deklarowanych przez państwo celów przy zastosowaniu do ich realizacji środków opartych na przymusowych relacjach interpersonalnych. Te dobitne i rzeczowe przemyślenia Rothbarda, podparte logiczną argumentacją, stanowić mogą nie tylko źródło poznania sposobu ewoluowania myśli wolnościowej od klasycznego liberalizmu do leseferystycznego anarchizmu kapitalistycznego, ale także drogowskaz na drodze do pożądanego powszechnego dobrobytu.

No i w końcu trzeba zaznaczyć, że książka jest pokłosiem pracy doktorskiej, która powstawała w Katedrze Doktryn Politycznych i Prawnych Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, a to także miało wpływ na wybór tematyki.

 

Jakie są mocne i słabe strony doktryny Rothbarda?

Myślę, że każdy musi sobie sam odpowiedzieć na to pytanie, oczywiście po bliższym zapoznaniu się z doktryną Rothbarda. Ja mogę jedynie wskazać, na co sam zwróciłem uwagę badając jego osiągnięcia przez blisko 5 lat i co mnie w nich zafascynowało lub które z nich mnie lekko skonfundowały.

Murray Rothbard to przede wszystkim ekonomista i nie należy o tym zapominać. Dlatego najmocniejszą stroną jego myśli jest oczywiście ekonomiczna analiza działalności człowieka i konsekwencji z niej wynikających. Chodzi tu nie tylko o prakseologiczne ujęcie ludzkiego działania, ale także o rodzaje interwencji państwowej w gospodarce. Rothbard niezwykle wyczerpująco punktuje interwencjonizm, ukazując jednocześnie jego konsekwencje ekonomiczne i społeczne – od opodatkowania i wydatków publicznych, po kontrolę cen, płacę minimalną, kontrolę produktu i wszelkiej maści przywileje monopolistyczne. Bardzo cenna jest jego analiza istoty pieniądza, sposobu funkcjonowania jego substytutów, procesu jego nacjonalizacji, zasad działania bankowości prywatnej i centralnej, systemu rezerwy całkowitej lub cząstkowej depozytów bankowych, państwowej kontroli pieniądza prowadzącej do ekspansji kredytowej i w efekcie skutkującej cyklami koniunkturalnymi. Kolejną mocną stroną doktryny Rothbarda jest jego triada uprawnień naturalnych przyrodzonych każdej ludzkiej istocie, stanowiąca swoistą etykę wolności – mowa tu o aksjomacie nieagresji, prawie do samoposiadania i konsekwencjach negacji jego istnienia, prawie własności oraz wynikającego z niej prawie do swobodnej wymiany dóbr. To właśnie ta etyka jest punktem odniesienia w ocenie działalności instytucji państwowych – im szerzej wspomniane uprawnienia są naruszane, tym mocniej, zdaniem Rothbarda, należy potępić państwową działalność.

Jeśli mówimy o jakiejś słabej stronie myśli Rothbarda, to wskazać można jego pozytywny program polityczno-prawny, a więc wizję wolnorynkowego i bezpaństwowego porządku społecznego. Niemniej podkreślić trzeba charakter tej koncepcji, będącej jedynie ogólnym zarysem funkcjonowania bezpaństwowego porządku. Jak przyznawał Rothbard, szczegółowe przedstawienie modelu społeczności opartej na dobrowolnej wymianie rynkowej jest niemożliwe ze względu na ogromną elastyczność takiego porządku. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że umiejętność dokładnego przedstawienia szczegółów funkcjonowania przyszłego rynku opartego na dobrowolnych relacjach, który to przecież tworzy się i działa spontanicznie, byłaby dowodem na możliwość skutecznej realizacji centralnego planowania. Niemniej ze względu na brak precyzji wielu kwestii, mogą rodzić się tu liczne niedopowiedzenia i pytania, na które prędzej czy później należy odpowiedzieć.

 

Co należałoby wziąć z doktryny Rothbarda budując program pozytywny?

Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, gdyż doktryna Rothbarda to nierozerwalna całość zbudowana na silnym związku przyczynowo-skutkowym między jej elementami. Ale jeśli już próbujemy wskazać tezy o największym znaczeniu praktycznym, to wskazałbym na dwie.

Po pierwsze, na zasadę bezwzględnego poszanowania prawa własności wynikającego z prawa do samoposiadania, a ponadto warunkującego inne uprawnienia, jak sprawiedliwe tytuły własności, swobodę umów i dziedziczenia. Dlaczego ten element jest tak ważny? Ponieważ sposób podejścia do prawa własności jasno pozwoli nam sprecyzować, które relacje międzyludzkie są dobrowolne, a więc w której korzyść, przynajmniej spodziewaną, odnoszą obie strony, w przeciwnym bowiem razie nie przystąpiłyby do działania, a także które relacje oparte są na przemocy cechującej społeczeństwo hegemoniczne, czyli to, w którym mamy do czynienia z korzyścią jednego podmiotu uzyskaną kosztem innego. Ponadto wszelkie prawa obywatelskie lub prawa człowieka tracą ważność albo swoje znaczenie, kiedy są rozpatrywane w oderwaniu od prawa własności. Prawa własności są prawami człowieka, ponieważ dotyczą podmiotu, jakim jest człowiek, a do tego prawo każdej jednostki do osobistej wolności jest wynikiem jej prawa do samoposiadania. Dowolne prawo człowieka da się przekuć na prawo własności – prawo do wolności słowa to uprawnienie do głoszenia swych poglądów na swojej lub własności innej osoby, która się na to zgodziła.

Po drugie, należy zwrócić uwagę na zasadę 100% rezerwy depozytów bankowych oraz na oparcie pieniądza na 100% rezerwie złota. Krótko mówiąc, chodzi tu o uwolnienie bankowości od państwowej wyłączności i przekazanie jej w ręce prywatnych podmiotów działających na rynku. Takie rozwiązania wyeliminują możliwość kreacji pustego pieniądza, zahamują ekspansję kredytową polegającą na stopniowym rozchodzeniu się po gospodarce nowych pieniędzy i wzroście cen, a w efekcie wywołującą cykle koniunkturalne, jak również ukrócą zjawisko inflacji będącej niczym innym jak sposobem na redystrybucję bogactwa do osób najszybciej posiadających nowe pieniądze od tych, którzy będą je posiadać najpóźniej – a więc od grup o stałych dochodach, jak pracownicy etatowi, emeryci, renciści, posiadacze obligacji lub wierzyciele długoterminowych umów itp.

Tutaj wspomnieć muszę jeszcze o działalności edukacyjnej i popularyzatorskiej, której co prawda Rothbard nie uczynił punktem swojego programu, ale o której często wspominał i której znaczenie wielokrotnie podkreślał. Jeśli chcemy widzieć namacalne efekty, musimy podjąć tzw. pracę u podstaw, a więc zmienianie świadomości społeczeństwa poprzez edukowanie. I to jest zadanie dla takich podmiotów, jak m.in. Instytut Misesa, Stowarzyszenie Libertariańskie czy Fundacja Wolności i Przedsiębiorczości. Chodzi tu nie tylko o działalność wydawniczą i popularyzatorską, organizowanie konferencji i sympozjów poświęconych określonym problemom ekonomii politycznej i historii myśli ekonomicznej, ale także o komentowanie w mediach bieżących wydarzeń na polskiej oraz zagranicznej scenie nierozerwalnie związanych ze sobą obecnie polityki i ekonomii.

 

Ostatnio mocno wzrasta popularność Ayn Rand, która miała z Rothbardem ciekawe relacje. Wielu mówi, że obie te postacie wykazują się podobieństwami. Z kogo Pana zdaniem lepiej czerpać wzorce?

Pytanie jest odrobinę przewrotne, bo upodobanie lub sympatia w kierunku jednej z tych osób nie może być wyznacznikiem ich powszechnego odbioru. Dlatego może nie tyle powiem, z kogo lepiej czerpać wzorce, ale kto jest mi bliższy. A bliżej jest mi do Rothbarda. Oczywiście nie sposób przecenić dokonań Ayn Rand. Jej poglądy i filozofia wywarły ogromny wpływ na społeczeństwo, zwłaszcza amerykańskie. Jej powieści sprzedały się w milionowych nakładach, przemieniając całe pokolenie czytelników w gorliwych antykomunistów i kapitalistów oraz wywierając wpływ na intelektualne zaplecze i amerykańską politykę – w ten sposób zrobiła wiele dla popularyzowania i recepcji myśli wolnościowej w społeczeństwie. Jednakże odczuwam dyskomfort, gdy chodzi o jej nieznoszący sprzeciwu obiektywizm, połączony z utylitaryzmem i etyką egoizmu. Można również powiedzieć, że Rand niestety popełnia błąd typowy dla utopistów – apodyktyczną obronę systemu opiera na argumencie niedoskonałości człowieka, mówiąc, że gdyby nie ludzka skłonność do ulegania emocjom, lenistwu i słabości ducha, wszyscy pragnęlibyśmy wolnego rynku. Dodatkowo zaznacza się fakt spychania przez nią każdej innej myśli społeczno-ekonomicznej poza obręb prawdy i uznawania ich dokonań za przejaw barbarzyństwa. Z tych też względów bliżej jest mi do etyki Rothbarda.

 

Libertarianizm łączy się często z anarchizmem i Austriacką Szkołą Ekonomii. Według niektórych są to składniki nierozerwalne. Które z tych trzech elementów mogłyby funkcjonować osobno, a które nie?

Libertarianizm faktycznie przypomina myśl eklektyczną, zbudowaną z części składowych zaczerpniętych z innych systemów politycznych i ekonomicznych. Historycznie anarchizm jako myśl społeczno-polityczna istniał zanim pojawiła się Austriacka Szkoła Ekonomii. Co prawda, jak w każdej doktrynie, ma on swoje liczne odmiany, jednakże istnieje niezależnie od wspomnianych powyżej dwóch składników. Austriacka Szkoła Ekonomii to przede wszystkim, co sama nazwa wskazuje, szkoła ekonomiczna skupiająca się na takich elementach ekonomii politycznej, jak prakseologia ludzkiego działania, subiektywizm, umiejscowienie prawa własności w systemie gospodarczym, istota pieniądza i związany z nią teoremat regresji, czy zagadnienie cykli koniunkturalnych wywołanych państwową ekspansją kredytową. Można powiedzieć, że Austriacka Szkoła Ekonomii ze swoją koncepcją umiejscowienia prawa własności w systemie gospodarczym stała się jednym z dwóch filarów, obok anarchizmu i jego naczelnej zasady wolności jednostki, na których zbudowany jest gmach libertarianizmu w jego dzisiejszym kształcie. Dlatego w obecnej formie libertarianizm nie jest w stanie istnieć bez tych dwóch wspomnianych elementów.

 

Zdjęcie: mises.pl

Komentarze

Komentarze

2 Responses

  1. Ciekawy wywiad, chociaż dla laika mógłby się okazać niemożliwy dla zrozumienia. Po książkę na pewno z chęcią sięgnę. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *