Gospodarka Prawo

500 plus – festiwal przedsiębiorczości

Polacy kombinują. Szukają dziur w przepisach, przeliczają, co się opłaca, oszukują, czasem z pazerności, często z konieczności, z biedy.

 

Dziecko zamknięte w systemie nakazów i zakazów szybko uczy się kombinować, aby wyjść na swoje. Tak samo jest ze społeczeństwem. Polskie kombinatorstwo wynika z dziedzictwa historii – z czasu, kiedy okiwanie zaborcy, najeźdźcy, okupanta, czy pezetpeerowskich decydentów było aktem heroicznym i patriotycznym. W PRL-u niczego nie można było kupić, wszystko się zdobywało, załatwiało i kombinowało. Lawirowanie w obszarze ziemi niczyjej między przepisami często jest aktem desperacji pośród biedy i niemożności godnego życia. Kto wie, czy nie częściej takie akty podejmują osoby goniące za pieniądzem jako jedyną wartością, wykorzystując słabość systemu prawnego i znajomość przepisów. Rządzący zabezpieczają każdą ustawę systemem kontroli, a społeczeństwo szybko wykorzystuje nadarzające się okazje. Im więcej przepisów, tym więcej sztuczek, bo gdy liczą się kryteria na papierze, nikt nie sprawdza stanu faktycznego.

 

Z rozmów z przedstawicielami Ministerstwa Rodziny i urzędnikami samorządowymi wynika, że program 500+ stał się także źródłem manipulacji. Zanotowano przypadki jednoczesnego złożenia wniosku o dodatek w miejscu zamieszkania i zameldowania, jednakże wychwycił je system Centralnej Bazy Beneficjentów. Zdarzają się wypadki zatajenia kluczowych informacji, np. tego, że matka jest pozbawiona praw rodzicielskich, czy dodawania do wspólnego rozliczenia członków rodziny mieszkających osobno.

 

W przypadku opieki naprzemiennej część świadczenia uzyskanego na dziecko trafia do jednego z rodziców i jednocześnie stanowi klucz do uzyskania świadczenia na dziecko z drugiego małżeństwa, ponieważ jest ono już liczone jako drugie. Częstą praktyką w celu uzyskania 500+ jest zmniejszanie dochodów. Odbywa się to albo poprzez rezygnację z odliczenia na dziecko (korekty zeznania podatkowego), albo poprzez zwolnienie się, a następnie zatrudnienie u tego samego pracodawcy na gorszych warunkach.

 

Wiceminister rodziny Bartosz Marczuk podkreśla, że choć zdarzają się nadużycia, to generalnie system jest szczelny. „To, że kryterium dochodowe jest tylko na pierwsze dziecko, a nie na drugie, powoduje, że nie ma pokus do dużych malwersacji.” Resort Rodziny zapowiada zmiany systemowe, aby ustrzec się w przyszłości sytuacji wykorzystania luk w przepisach.

 

Niestety, w wielu przypadkach nie można powiedzieć nic lepszego o ustawie, niż „dura lex, sed lex”. Przepisy prawa przesłaniają realny ogląd rzeczywistości. W jednym z MOPS-ów urzędniczka musiała odmówić przyznania dodatku na pierwsze dziecko, ponieważ matka przekraczała kryterium dochodowe o 4 zł. Natomiast otrzymał świadczenie bogaty przedsiębiorca rozliczający się ryczałtem, ponieważ zadeklarował zerowy dochód.

 

PAŃSTWO, CZYLI NIKT

Można oczywiście spojrzeć na ten festiwal przedsiębiorczości bez emocji – tych kilkadziesiąt przypadków w skali kraju to naprawdę kropla w morzu wydatków socjalnych. Uderza jednak brak zastanowienia i świadomości beneficjentów programu, z czyjej kieszeni pochodzą zdobyte pieniądze. Za truizm może być tu poczytane stwierdzenie, że w myśleniu wciąż pokutuje schemat: państwowe, czyli niczyje; państwowe, czyli można brać – nawiązujący do tradycji PRL-owskiego kołchozu. Czy pomysłowi wyłudzacze tak samo bezrefleksyjnie sięgnęliby do kieszeni Kowalskiego i torebki Malinowskiej, jak tworzą fikcyjne dokumenty?

 

Źródło: praca/gazetaprawna.pl

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *