Gospodarka Wiadomości

Powraca projekt “apteka dla aptekarza”

Sejm nie odrzucił w czwartek projektu kontrowersyjnej nowelizacji prawa farmaceutycznego. Ujęte w niej zmiany mają m.in. dać prawo do prowadzenia aptek tylko osobom z wykształceniem farmaceutycznym oraz wprowadzić limit aptek, które może prowadzić jeden podmiot. Projekt trafił do komisji nadzwyczajnej do spraw deregulacji.

 

Projekt zwany „apteka dla aptekarza” powrócił jak zły sen. 25 stycznia odrzuciła go komisja do spraw deregulacji, w co duży wkład miał poseł Jakub Kulesza z ugrupowania Kukiz’15. Czwartkowe głosowanie pokazało, że większość posłów nic sobie nie zrobiła z negatywnej opinii komisji załączonej w sprawozdaniu przedstawionym podczas drugiego czytania. Za odrzuceniem szkodliwego projektu było jedynie 174 posłów, podczas gdy za było aż 242. 10 wstrzymało się od głosu.

 

Zaangażowany od samego początku przeciwko projektowi poseł Kulesza wypowiedział się na temat nowelizacji przed głosowaniem podkreślając, że ustawa działa jedynie na korzyść wielkich koncernów i hurtowników, a nie pacjentów. Poseł zasugerował także nielegalne działania lobbingowe ze strony jednego z dużych koncernów farmaceutycznych. Co więcej, ma mieć na nie dowody. Firma, o której mowa ma ponoć silną pozycję i obraca około 30% leków na rynku. Jest ona także rzekomo powiązana finansowo z posłami lobbującymi na rzecz nowelizacji. Poseł obiecał zawiadomić w tej sprawie odpowiednie służby, w tym Centralne Biuro Antykorupcyjne.

 

Zmiany proponowane w nowelizacji są radykalne. Ograniczenie możliwości prowadzenia apteki jedynie do farmaceutów lub spółek, w których wspólnikami odpowiedzialnymi za prowadzenie spraw spółek będą farmaceuci oraz ustalenie limitu 4 aptek na każdy podmiot doprowadzi do zmniejszenia się liczby aptek. Nawet jeśli spełni się te wymagania, to nowe apteki nie będą mogły powstać w odległości mniejszej niż 500 metrów od tych już istniejących.

 

Dodatkowo, by móc otworzyć nową aptekę, na tą już istniejącą nieopodal będzie musiało przypadać więcej niż 3 tysiące osób. Spełnienie ostatniego warunku nie będzie wymagane, jeśli nowa placówka od najbliższej jej podobnej będzie oddalona aż o kilometr. Wprowadzenie takich zmian to wielkie uderzenie w konkurencyjność aptek, działających już i tak w mocno regulowanej branży. Ograniczenie konkurencji doprowadzi z kolei co podkreślała też w swojej opinii komisja ds. deregulacji do podwyższenia cen leków. A drogie leki to uboższy pacjent.

 

Tomasz Latos, poseł Prawa i Sprawiedliwości, argumentuje natomiast, że projekt wpłynie pozytywnie na konkurencyjność aptek. Według niego najważniejsze jest uderzenie w apteki sieciowe, tak by je osłabić i na ich miejsce wprowadzić apteki indywidualne. Paradoksalnie, projekt, który według posła PiS ma poprawić konkurencyjność wyeliminuje z gry wielu polskich przedsiębiorców, którzy nie są farmaceutami, a prowadzą właśnie tego rodzaju małe apteki. Dodatkowo, co zauważyła posłanka PO Joanna Mucha, sprawiałoby to poważne kłopoty przy dziedziczeniu interesu, bo osoba niebędąca farmaceutą nie mogłaby prowadzić dalej apteki. W imię walki z wyimaginowanymi monopolistami poseł Latos jest więc gotowy poświęcić nie tylko portfel pacjenta, ale i polskiego przedsiębiorcę.

 

Projekt ustawy budzi opór nie tylko wśród opozycji. Już na początku grudnia organizacje pracodawców i pacjentów napisały do premier Beaty Szydło list otwarty w sprawie nowelizacji ustawy o prawie farmaceutycznym. Jest on apelem o niedopuszczenie do wprowadzenia szkodliwych dla pacjentów i przedsiębiorców zmian. Pod listem podpisał się szereg organizacji: Business Centre Club, Federacja Pacjentów Polskich, Konfederacja Lewiatan, Krajowa Izba Gospodarcza, Polskie Stowarzyszenie Diabetyków, Pracodawcy RP, Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.

 

W liście przeczytać możemy, że ustawa może doprowadzić do upadku tysięcy aptek oraz że reformy w niej proponowane uderzą w co trzecią placówkę działającą na polskim rynku. Sygnatariusze listu mimowolnie wytrącają także argumenty z dłoni posłowi Latosowi podkreślając, że aż 96% polskich aptek jest własnością polskich przedsiębiorców (zarówno farmaceutów jak i tych bez specjalistycznego wykształcenia) i 2/3 z nich jest aptekami indywidualnymi, a tylko 1/3 sieciowymi.

 

Dalsze regulowanie w tak arbitralny i radykalny sposób i tak mocno usztywnionego rynku leków w Polsce nie wpłynie dobrze ani na pacjentów, ani na większość aptekarzy. Biorąc pod uwagę oskarżenia posła Kuleszy, cała sytuacja wygląda na mocno podejrzaną. Jeśli dowody posła Kukiz’15 okażą się wystarczające, to możemy spodziewać się dużego skandalu. Póki co, nadzieję należy pokładać w komisji nadzwyczajnej do spraw deregulacji, która już raz odrzuciła projekt.

 

Źródła: Jakub Kulesza #NowePokolenie, tvn24bis.pl, wprost.pl

Zdjęcie: flickr.com

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *