Publicystyka

Dlaczego Polska jest biedna?

Wielu ludzi zastanawia się, dlaczego niektóre kraje są biedniejsze od innych? Dlaczego połowa bogactwa ziemskiego jest w rękach małej garstki osób, które, zebrane wszystkie razem, zmieściłyby się w jednym małym miasteczku, podczas gdy połowa ludzkości żyje w potwornym ubóstwie? Dlaczego np. w Polsce jest taka bieda i bezrobocie, a w krajach zachodnich ludzie żyją na znacznie wyższym poziomie? Skąd się bierze bogactwo? Takie i inne pytania wymagają przyjrzenia się mechanizmom funkcjonowania gospodarki.

 

Załóżmy, że znajdzie się przedsiębiorca, który chce założyć fabrykę czegoś (produktów spożywczych, farmaceutycznych, samochodów, zabawek dla dzieci lub czegoś innego), ma zaoszczędzone pieniądze, oryginalny pomysł, wizję i biznesplan, ale na razie nie ma jeszcze nic poza tym. Zanim osiągnie zyski, potrzebuje zakupić ziemię pod fabrykę, wybudować zakłady, kupić maszyny, zatrudnić pracowników, znaleźć kontrahentów i klientów, zareklamować swoje produkty oraz ostatecznie je sprzedać. Jeśli mu się uda, zarobi pieniądze, dostarczy klientom pożądanych dóbr, da pracę pracownikom, osiągnie przy tym osobisty sukces i satysfakcję, jednym słowem: wszyscy będą zadowoleni. Jeśli mu się nie uda, planu nie zrealizuje — firma zbankrutuje, a ktoś inny, o być może lepszych zdolnościach do przewidywania preferencji klientów, liczenia kosztów i z „żyłką do interesów” zajmie jego miejsce i dokona tego, czego ten pierwszy nie dokonał.

 

Na ten moment wszystko wydaje się proste i oczywiste. Spróbujmy jednak prześledzić dokładnie cały proces od początku do końca. Niedoszły przedsiębiorca postanawia założyć fabrykę w Polsce. W pierwszej kolejności musi zakupić ziemię pod zakłady produkcyjne. Tutaj już pojawiają się pierwsze problemy, ponieważ fabrykę będzie mógł wybudować tylko na ziemi przeznaczonej według przepisów pod zabudowę. Nie wolno mu budować wszędzie. Dodatkowo, jeśli jest zagranicznym inwestorem, w niektórych krajach miałby również problem z samym zakupem ziemi z powodu ograniczeń, a nawet zakazów sprzedaży ziemi obcokrajowcom.

 

Załóżmy, że udało mu się znaleźć dogodną lokalizację i zakupić ziemię budowlaną. Od tego momentu musi płacić podatek od nieruchomości. Kolejnym punktem jego biznesplanu jest sporządzenie projektu architektonicznego zakładów produkcyjnych. Postanawia więc poszukać dobrego specjalisty w tym zakresie. Jednakże, z powodu szczegółowych przepisów regulujących zawód architekta, jest zmuszony wybrać tylko spośród tych, którzy zostali zatwierdzeni przez specjalne państwowe komisje. W takich warunkach naturalnie usługa będzie kosztować więcej.

 

Przedsiębiorca posiada już ziemię i projekt. Udaje się więc na poszukiwanie firmy budowlanej, która zajmie się stworzeniem od zera budynków fabrycznych. Oczywiście jako człowiek interesu, szuka usługodawcy, który zaoferuje możliwie najwyższą jakość (mierzoną np. czasem realizacji inwestycji) w możliwie najniższej cenie. Ze względu na mnogość przepisów budowlanych i regulacji dotyczących możliwości wykonywania zawodów budowlanych, nie może liczyć na niskie ceny. W tym momencie konieczne staje się również uzyskanie pozwolenia na budowę na własnej ziemi od lokalnych urzędów. Jeśli na działce, w miejscu przyszłej fabryki stoją np. jakieś drzewa albo stare, rozlatujące się budynki, przedsiębiorca będzie musiał dodatkowo zapłacić za pozwolenie na ich usunięcie. Jeśli natomiast działka, na której mają stanąć budynki, jest położona na terenie istotnym z punktu widzenia historii, inwestor będzie miał na głowie również konserwatora zabytków. Budynek musi być też zgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Po wybudowaniu fabryki, naszego biznesmena czeka jeszcze kontrola z nadzoru budowlanego, odbiór techniczny i dopuszczenie do użytku przez urzędników. Wszystko wymagane przepisami. Warto zaznaczyć, że wzrasta również podatek od nieruchomości.

 

Następnym krokiem będzie zakup maszyn. Okazuje się, że sporą część wyposażenia nasz przedsiębiorca musi zainstalować, niezależnie czy tego potrzebuje, czy nie. Chodzi np. o zgodność z odpowiednimi przepisami przeciwpożarowymi czy BHP. Większość urządzeń, mebli i przedmiotów musi posiadać stosowne atesty i być dopuszczona do użytku np. przez Urząd Dozoru Technicznego czy Sanepid. Oczywiście te wszystkie kontrole, atesty czy pozwolenia nie są za darmo. Do tego dochodzi jeszcze kwestia posiadania odpowiedniej technologii, tj. należy wykupić patenty lub tworzyć wyłącznie produkty jeszcze nieopatentowane, lub takie, do których patent już wygasł.

 

Po wybudowaniu fabryki i zaopatrzeniu jej w odpowiedni sprzęt przedsiębiorca musi zarejestrować działalność gospodarczą, wyrobić kilka numerów ewidencyjnych, zgłosić się do kilku, lub czasem (zależnie od rodzaju działalności) nawet do kilkunastu różnych urzędów. Od tego momentu, niezależnie od wyników finansowych, trzeba opłacać ZUS. Teraz zostaje pytanie: co nasz biznesmen chce produkować? W przypadku niektórych produktów lub usług konieczne będzie również uzyskanie (oczywiście odpłatnie) odpowiedniego pozwolenia lub koncesji.

 

Po odstaniu swojego w kolejkach i zarejestrowaniu firmy może przystąpić do rekrutacji pracowników. Tutaj zaczynają się schody. Chcąc zatrudnić jakiegokolwiek pracownika, nie można go zapytać praktycznie o nic. Większość pytań, które mogłyby sprawdzić kwalifikacje, jest niedozwolona. Do sporej części zawodów, takich jak: ochroniarz, księgowy, doradca podatkowy, operator urządzeń radiowych, konserwator urządzeń, lutowacz czy spawacz wymagane jest zdanie egzaminów przed państwową komisją, więc przedsiębiorca ma dyspozycji tylko tych, którzy je zdali. Warto też zaznaczyć, że większość absolwentów polskich uczelni nie ma pojęcia na temat rzekomo wyuczonego zawodu, nie mówiąc już o maturzystach, więc trzeba ich nauczyć obsługi maszyn i trybu pracy praktycznie od zera.
Do tego dochodzą jeszcze przepisy kodeksu pracy regulujące szczegółowo to, co dokładnie ma zawierać umowa o pracę, jaką przedstawia się potencjalnym pracownikom. Niezależnie od tego, jakie warunki pracy chce zaoferować pracodawca lub jakie chciałby mieć pracownik, przepisy narzucają określone stosunki pracy. Regulowane są takie kwestie jak: wysokość płacy minimalnej i odprawy, długość urlopów i okresu wypowiedzenia, dni wolne, czas pracy, BHP itp. Pracodawca nie może z pracownikiem umówić się, że np. przez pierwsze trzy lata nie będzie miał urlopu, a potem dostanie od razu pół roku wakacji albo, że będzie pracował w ciężkich, złych dla zdrowia warunkach, ale dostanie w zamian wyższe wynagrodzenie. Nie można też zapłacić kobiecie mniej niż mężczyźnie na podobnym stanowisku, nawet jeśli mężczyzna posiada większe kwalifikacje i jest bardziej wydajny.

 

Pracownikom oprócz pensji trzeba też płacić podatek dochodowy i przymusowe składki od ubezpieczeń społecznych. Właściciel fabryki musi również zatrudnić szereg osób, które często nie są mu potrzebne: związkowców, specjalistów od BHP, przeszkolonych w zakresie ochrony przeciwpożarowej lub pomocy medycznej, ochroniarzy itp. Ponieważ samemu ciężko to wszystko zrozumieć, zorganizować i zapamiętać, przedsiębiorca musi siłą rzeczy skorzystać z różnych pośredników i doradców: prawników, księgowych, managerów, specjalistów HR itp. Od momentu zatrudnienia choćby jednej osoby firma podlega kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Jeszcze większe problemy pojawiają się przed przedsiębiorcą, który zdecyduje się zatrudnionych pracowników z jakichkolwiek powodów zwolnić.

 

Zanim fabryka zacznie pracować pełną parą, trzeba jeszcze postarać się o surowce i półprodukty, z których będzie się wytwarzać określone towary. Tutaj sprawa jest jasna: większość surowców jest w rękach państwowych monopolistów. Nieważne czy chcemy kupić stal, węgiel, gaz, produkty rafinacji ropy naftowej, piasek, kamienie, minerały, drewno czy nawet wodę – wszystko jest własnością jednego podmiotu: państwa, a skoro producent jest jeden, to i cena będzie wysoka. Oczywiście do wytworzenia czegokolwiek firma potrzebuje energii (np. z gazu lub paliw płynnych), elektryczności, wody – wszystko to dostarczają państwowe molochy. Ceny są wysokie, nie tylko ze względu na monopolizację, ale również ze względu na obłożenie paliw kopalnych akcyzą. Wiele surowców czy maszyn trzeba sprowadzić z zagranicy, co wiąże się często z dodatkowym problemem w postaci konieczności opłacenia ceł.

 

Jeśli przedsiębiorca zdecyduje się zainwestować np. w branżę spożywczą lub farmaceutyczną, będzie musiał sprowadzić płody rolne czy substancje chemiczne, które następnie będzie przetwarzać w swojej fabryce. Jednakże przepisy wymagają by w tych lub podobnych branżach przestrzegać określonych w specjalnych ustawach przepisów sanitarnych, BHP, odpowiednich sposobów składowania i przewożenia itd. Teraz strudzony biznesmen może wreszcie przystąpić do produkcji. Powstałe towary i sam proces produkcji musi spełniać mnóstwo norm określonych w dyrektywach unijnych i krajowych regulacjach. Określają one nieraz dokładne parametry, jakie muszą spełniać produkty. Etykieta zabawki musi zawierać informację, dla dzieci, w jakim wieku jest produkt. Żywność musi mieć datę ważności. Samochody, samoloty, maszyny czy leki bez przejścia odpowiednich testów, nie są dopuszczane do użytku. Oczywiście zgodność z wymogami kontrolowana jest przez różne urzędy, np. Sanepid.

 

Po wyprodukowaniu biznesmen może wreszcie sprzedać wytworzone towary. Najpierw oczywiście musi znaleźć klienta, co znacznie ułatwia marketing. Reklamować można się na wiele różnych sposobów: w radiu, telewizji, gazetach, Internecie, na bilboardach, ulotkach itd. Tutaj znowu właściciel fabryki musi zmierzyć się z przepisami. Wbrew temu, co mówią na temat wolności słowa, nie wszystko można powiedzieć, za niektóre słowa, dźwięki czy obrazy można trafić do sądu. Jeśli zdecydujemy się na zamieszczenie reklam w radiu i telewizji, zapłacimy zapewne dużą sumę, z uwagi na mocno oligopolistyczny charakter tych mediów spowodowany reglamentowaniem branży przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Jeśli znajdziemy klienta, możemy wysłać produkty po… państwowych drogach, których jakości chyba nie trzeba nikomu opisywać. Oczywiście istnieje alternatywa w postaci państwowych kolei, ale to też nie wymaga komentarza.

 

Z samą działalnością gospodarczą wiąże się jeszcze biurokracja. Trzeba spełniać mnóstwo obowiązków informacyjnych, sprawozdawczych, przesyłać do urzędów raporty itd. Spółki, które zdecydują się poszukać funduszy na giełdzie, muszą publikować prospekty emisyjne ze szczegółowymi danymi dotyczącymi niemal każdego aspektu działalności. Nie łatwiej mają pozostałe firmy. Rachunkowość, księgowość, obsługa prawna – o to wszystko musi zadbać właściciel fabryki. Trzeba też zapłacić podatki, głównie CIT i VAT. Ten drugi, z uwagi na skomplikowane przepisy, wymaga zatrudnienia sztabu specjalistów od spraw podatkowych.

 

Po wszelkich trudach, opłaceniu pensji pracowników, ubezpieczeń społecznych i podatków, przejściu przez szereg kontroli, tysiącu wizytach w urzędach i oczekiwaniach na przyznanie pozwoleń, właściciel fabryki będzie mógł cieszyć się zyskiem. Jeśli przedsiębiorca osiągnie sukces i będzie w stanie mocno obniżyć ceny, możliwe, że zostanie poddany szczegółowej kontroli ze strony Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Zaoszczędzone pieniądze tracą na wartości w wyniku inflacji będącej skutkiem polityki monetarnej rządu. Firma będzie też zależna od licznych zmian w przepisach. Dodajmy oczywisty i znany wszystkim fakt, że niektórych towarów nie wolno produkować (choćby preparatów medycznych z konopi indyjskiej).

 

Oczywiście na luksus założenia fabryki i ponoszenia wszystkich w/w kosztów, stać wyłącznie najbogatszych. Jeśli potencjalny biznesmen zdecyduje się założyć firmę w bogatych krajach zachodnich (USA, Wielka Brytania, Australia, Szwajcaria itd.), prawdopodobnie będzie miał tych przepisów na głowie znacznie mniej i zapłaci niższe podatki, więc i mniej zamożnym przedsiębiorcom ma szansę się powieść. Z kolei rozpoczęcie biznesu w krajach Trzeciego Świata (Afryka, Azja, Ameryka Południowa) grozi utraceniem całego dobytku w wyniku wojny lub rewolucji spowodowanej najczęściej bezpośrednią interwencją jakiegoś mocarstwa lub dozbrajaniem przez nie miejscowych dyktatorów i organizacje terrorystyczne. Ot, cała tajemnica!

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *