Publicystyka

Po co nam państwo?

W powszechnym przekonaniu państwo jest instytucją niemalże odwieczną, od zarania dziejów towarzyszącą człowiekowi, w związku z czym niezbędną i konieczną, aby ludzie mogli żyć i w miarę normalnie funkcjonować. Czy aby na pewno?

 

Do klasycznie rozumianych funkcji państwa zalicza się przede wszystkim obronę jego mieszkańców, ich życia, wolności i własności przed zamachami na nie ze strony podmiotów wewnętrznych (przestępcy, rabusie, złodzieje, gwałciciele, mordercy itp.) i zewnętrznych, tj. funkcję policyjną i ochronną, jak również rozstrzyganie sporów i egzekwowanie zapadających w nich wyroków poprzez wymiar sprawiedliwości, tj. funkcję sądowniczą. Niektórzy bardziej interwencjonistycznie czy socjalistycznie nastawieni ludzie dodaliby do tego katalogu zapewne cały szereg innych funkcji, jednak obawiam się, że nie starczyłoby tu miejsca, by je wszystkie wymienić, jako że katalog ten stale ulega poszerzaniu. Jakikolwiek jednak katalog funkcji przyjmiemy, żaden z nich nie wytrzymuje krytyki podstawowych cech państwa, które sprawiają, że nie może być ono instytucją taką, jaką chcieliby ją widzieć jego zwolennicy.

 

Przede wszystkim: w jaki sposób można domagać się od monopolistycznego aparatu na stosowanie siły i przymusu na danym terytorium ochrony własności, skoro państwo jest „wywłaszczającym obrońcą własności”? W jaki sposób można domagać się od państwa ochrony przed agresją i zamachami na czyjąś własność, skoro samo państwo ufundowane jest na dokonywanych masowo, na ogromną skalę i to rok po roku, aktach wywłaszczania ludzi z części (lub całości) ich własności? W jaki sposób można twierdzić (bez popadania w wewnętrzną sprzeczność), że instytucja, która pod groźbą zastosowania siły odbiera mi moją własność, może być jednocześnie jej strażnikiem? W jaki sposób można domagać się sprawiedliwości od instytucji, która nie dość, że robi to, co zostało powiedziane powyżej, to dodatkowo może rozstrzygać wszystkie spory, łącznie z tymi, w których sama jest stroną? W jaki sposób można domagać się sprawiedliwości od państwowego wymiaru sprawiedliwości, gdy we wszystkich sprawach (sporach i konfliktach), nawet tych z udziałem instytucji państwa, wyrok zależy od opłacanych przez państwo sędziów? W jaki sposób można domagać się od państwa przestrzegania prawa (stanowionego), skoro może je ono z dnia na dzień zmienić na swoją korzyść, a na niekorzyść obywateli?

 

Tego rodzaju pytania i wątpliwości można mnożyć, ale jak sądzę schemat jest widoczny gołym okiem: państwo jest zaprzeczeniem wszystkich wartości, których ma rzekomo chronić i na straży których rzekomo powinno stać. Państwo jest zaprzeczeniem własności, wolności i możliwości życia zgodnie ze swoją wolą tak długo, jak tylko nie koliduje to z takim samym prawem wszystkich pozostałych ludzi.

 

Wszystko, czego dotyka państwo, skażone jest złem. Wszystko, czym rzekomo „musi” czy też czym powinno się zajmować państwo, może zostać z powodzeniem zrealizowane dzięki dobrowolnej współpracy międzyludzkiej, opartej na wzajemnym szacunku i umowach.

 

Obywatele znakomicie poradzą sobie bez państwa. Jedyny „problem” polega na tym, że państwo nie poradzi sobie bez obywateli, podobnie jak pasożyt nie jest w stanie poradzić sobie bez żywiciela.

 

Mówi się, że instytucja państwa i jej dalsze trwanie zależą od opinii. Moja jest następująca: mnie państwo jest kompletnie niepotrzebne. A Tobie?

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *