Wiadomości

Kontrowersyjny spektakl za pieniądze podatników

Opinia publiczna głośno komentuje kontrowersyjny spektakl teatralny „Klątwa” grany w warszawskim Teatrze Powszechnym. Prawicowi publicyści wyrażają zgorszenie i zgłaszają ich zdaniem skandaliczną sztukę do prokuratury za obrazę uczuć religijnych, a lewicowi komentatorzy bronią i wychwalają twórców.

 

W wystawionej w Teatrze Powszechnym sztuce aktorzy niszczą krzyże, wieszają kukłę Jana Pawła II, a nawet uprawiają z nią seks oralny. Spektakl mógł się niektórym podobać lub nie. O gustach się nie dyskutuje. Warto jednak zwrócić uwagę na finansowanie pokazu. Teatr Powszechny otrzymuje od warszawskiego Ratusza rocznie 8 mln zł na „działalność statutową”. Z tego 250 tys. zł poszło na organizację „Klątwy”. – Jeżeli artysta jest aż tak kontrowersyjny, aż tak mocno chce wejść w widza, to powinien to finansować ze swojej własnej kieszeni, jeżeli już – ocenił na antenie Radia Plus Paweł Kukiz.

 

To nie koniec kosztów. Po premierze sztuki pod placówką codziennie dochodzi do protestów i spięć pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami spektaklu. – Grożą nam, ludzie przychodzą pod teatr, dlatego dla naszego bezpieczeństwa przed teatrem stoi policja – mówi „Super Expressowi” rzecznik prasowy placówki. Praca policjantów również kosztuje. Teatr jednak nie rezygnuje z grania i za każdy kolejny pokaz otrzymuje 20 tys. zł z biletów, a chętnych na obejrzenie „Klątwy” jest wielu.

 

Nie jest to pierwsza afera tego typu. W listopadzie 2015 roku, zaraz po wyborach parlamentarnych wybuchł skandal z powodu sztuki „Śmierć i dziewczyna” wystawianej w Teatrze Polskim we Wrocławiu zarządzanym przez posła Nowoczesnej Krzysztofa Mieszkowskiego. Pokaz reklamowany był plakatem przedstawiającym kobietę trzymającą rękę w majtkach, a twórcy twierdzili, że na scenie wystąpią aktorzy porno. Placówka otrzymywała od państwa 10 mln zł dotacji rocznie.

 

– Czy naprawdę podatnicy muszą opłacać czyjeś męki twórcze? W teatrze państwowym dyrektor siedzi na ciepłej posadce za pańskie i moje pieniądze. U nas jest tak, że jeśli popełnimy błąd, a niestety takie się zdarzają, musimy wyciągnąć własne, ciężko zarobione pieniądze i za to zapłacić. To szalona różnica. Jeżeli przyjdzie pan do Teatru 6. piętro i nie spodoba się panu spektakl, ma pan świadomość, że przynajmniej pan do tego nie dopłaca – skomentował wtedy w rozmowie z portalem naTemat Michał Żebrowski, który od 8 lat prowadzi prywatny Teatr 6. piętro.

 

„Najlepiej nie dotować teatrów i innych placówek kultury z pieniędzy podatników. Niech płacą zainteresowani danym spektaklem, kupując bilety, albo prywatni mecenasi, którym akurat podoba się taka, a nie inna tematyka czy forma. Wtedy nie będzie problemu, że pieniądze jakiejś osoby zostały wydane na coś, co się tej osobie nie podoba” – stwierdził z kolei na swoim blogu działacz wolnościowy Jacek Sierpiński.

 

Takie skandale pojawiają się regularnie. W maju ubiegłego roku w koszalińskim CK105 wystawiono performance Aleksandry Polisiewicz pt. „Rosa Rotes Städtchen”. Sztuka polegała jedynie na zmyciu przez artystkę kilku metrów podłogi za pomocą mopa i była oglądana zaledwie przez kilka osób. CK105 zapłaciło Polisiewicz za performance 1,2 tys. zł.

 

Zresztą chorwacki skandalizujący reżyser i dramatopisarz Oliver Frljić, który stworzył „Klątwę”, nie pierwszy raz wywołał sporo kontrowersji w Polsce. Pod koniec września na bydgoskim Festiwalu Prapremier widzowie mieli okazję obejrzeć sztukę „Nasza przemoc i wasza przemoc”, podczas którego naga kobieta w hidżabie wyciągała polską flagę z pochwy, a następnie była gwałcona przez Chrystusa.

 

Pokaz również był dofinansowany z pieniędzy publicznych, o czym poinformował w mediach społecznościowych Jacek Sierpiński: „Wygląda na to, że Ministerstwo Kultury dofinansowało pieniędzmi podatników «gwałcącego Chrystusa» i polską flagę wyciąganą z waginy. Festiwal Prapremier, na którym wystawiono ten spektakl, dostał bowiem dotację w ramach priorytetu «Wydarzenia artystyczne – Teatr i Taniec» w wysokości 250 tys. zł.”

 

Oprócz sensowności wydawania środków z budżetu państwa na skandalizujących artystów, uwagę zwraca także sprawa wolności słowa. Posłanka PiS Anna Sobecka złożyła do prokuratury doniesienie na twórców w sprawie złamania paragrafu 196 Kodeksu Karnego: „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”

 

Na podstawie tego przepisu sprawy w sądzie wytaczano znanym osobom, takim jak popularny muzyk blackmetalowy Adam „Nergal” Darski czy piosenkarka pop Dorota Rabczewska (znana szerzej jako „Doda”). Nergal miał problemy z powodu darcia Biblii na jednym z koncertów. Z kolei Dodzie wytoczono proces, ponieważ publiczne stwierdziła, że autorzy Biblii byli „napruci winem i palący jakieś zioła”.

 

Paragraf 196 skrytykował specjalizujący się w tematyce wolności słowa publicysta Bartłomiej Kozłowski: „Przepis karny zapewniający prawną ochronę uczuć religijnych – lecz nie uczuć innego rodzaju stanowi klasyczny przykład prawa faworyzującego religię wobec niereligii. Takiego rozwiązania z zasadą neutralności światopoglądowej państwa pogodzić się nie da.”

 

„[S]twierdzenie tego, czy w danym wypadku (…) mamy – czy też nie mamy do czynienia z przestępstwem «obrazy uczuć religijnych» zależne jest w wielkiej mierze od subiektywnego «widzimisię» dokonującej oceny danej wypowiedzi, lub danego dzieła osoby. Lecz z drugiej strony, w tzw. państwie prawa, za jakie rzekomo uważa się Polska, czymś oczywistym powinno być to, że takie prawo, którego zastosowanie opiera się na «widzimisię» konkretnego prokuratora lub sędziego jest, w istocie rzeczy, zaprzeczeniem samej idei prawa. I prawo takie nie powinno obowiązywać” – podsumowuje Kozłowski.

 

Źródła: se.pl, stefczyk.info, natemat.pl, sierp.libertarianizm.pl, polskatimes.pl, facebook, natemat.pl, bartlomiejkozlowski.pl

Zdjęcie: Wikimedia Commons

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *