Gospodarka

Jak UOKiK dobija przedsiębiorców. Rekordowe kary dla firm

Tylko w styczniu i lutym 2017 r. UOKiK nałożył na firmy kary w łącznej wysokości około 100 mln zł. To prawie tyle samo co w całym 2016 r. (107 mln zł), dwa razy więcej niż w całym 2015 r. (47 mln zł), więcej niż w całym 2014 r. (86 mln zł) i niewiele mniej niż w całym 2013 r. (133 mln zł).

 

Ostatnio na kilka dużych sklepów budowlanych zostały nałożone przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) ogromne kary za zmowę cenową. Sklepy zaczęły walczyć o swoje w sądzie i nagle okazało się, że kary są przeszacowane i to kilkunastokrotnie!

 

Przedsiębiorcy odwołali się do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który w 2015 r. utrzymał decyzję UOKiK, lecz obniżył kary. Firmy zaskarżyły tamto orzeczenie do sądu apelacyjnego, który w styczniu 2017 r. kary obniżył jeszcze bardziej, zaś z najsurowiej ukaranego Leroy Merlin sankcję zdjął całkowicie. W sumie z 54 mln zł nałożonej kary sąd obniżył ją aż do 4,2 mln.

 

To kolejny już przykład, kiedy okazało się, że UOKiK niezasadnie karał firmy (sądy uchylają wiele jego decyzji) lub nakładał na nie zbyt surowe kary. Ze sprawozdania urzędu za 2015 r. wynika, że w sądach upada ok. 60 proc. łącznej wysokości kar, jakie regulator nałożył na przedsiębiorców.

 

Pod przykrywką walki z monopolami nakłada się zawyżone kary, by załatać dziurę budżetową. Nadeszły czasy, w których każda polityka cenowa może zostać uznana za przejaw rodzenia się monopolu. Obniżanie ceny poniżej cen konkurencji – uznanie za dumping, pozostawienie cen na poziomie konkurencji – zmowa cenowa (trust), podwyższenie cen – silna pozycja na rynku (monopol), politycy promują przedsiębiorstwa najskuteczniej lobbujące.

 

Niestety najczęściej regulacje antymonopolowe są mechanizmem pozwalającym rzecznikom partykularnych interesów na lobbing w sprawie wprowadzenia barier wejścia czy innych przywilejów. Co dziwne, prawo antymonopolowe wciąż jest uważane za odpowiedź rządu na „niepowodzenia” i „niedociągnięcia” rynku. Nawet ci ekonomiści, którzy zazwyczaj są sceptycznie nastawieni wobec wprowadzania regulacji w imię interesu publicznego, w tej kwestii zdają się porzucać swoje poglądy.

 

Całą ideę regulacji antymonopolowych trafnie komentuje Thomas Di Lorenzo, publicysta i dziennikarz ekonomiczny: “Kiedy ekonomia przyjęła teorię konkurencji doskonałej, która — jak powiedział Hayek — oznacza „brak jakichkolwiek działań konkurencyjnych”, przyjęła także prawo antymonopolowe. Spowodowane było to faktem, że skoro konkurencja oznacza istnienie „wielu” firm oraz zrównanie ceny i kosztu krańcowego, nie zaś dynamiczną rywalizację, większość ekonomistów było przekonanych, że prawo antymonopolowe jest konieczne, by rynek dopasował się do wyidealizowanego modelu konkurencji doskonałej.”

 

“Z tego powodu prawo to przez ponad wiek było olbrzymią przeszkodą dla istnienia konkurencji, przekładając się na zmniejszenie produktywności amerykańskiego przemysłu i jego mniejszą konkurencyjność na rynkach światowych. Być może Robert Bork wcale nie przesadzał, gdy, pisząc swoją książkę The Antitrust Paradox, wspomniał o tym, że jeśli rząd w jakiś sposób doprowadzi gospodarkę do „konkurencyjnej równowagi”, będzie to miało taki efekt na majątek obywateli, jak kilka strategicznie zaplanowanych wybuchów jądrowych.” – Podkreśla Di Lorenzo

 

źródła: pb.pl, mises.pl

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *